Mazurskie zamknięcie sezonu 2016


Ruciane Nida – Mikołajki – Giżycko – Mamerki – Sztynort – Zimny Kąt – Wierzba – Ruciane Nida. W cztery dni. To było udane zakończenie sezonu ekipy Mazurskich Jachtów. Tak udane, że może w listopadzie je powtórzymy :).

Tegoroczny przełom września i października był rewelacyjnie ciepły – w ciągu dnia po dwadzieścia stopni z hakiem. Noce tak ciepłe, że nawet ogrzewania nie musieliśmy włączać. Nasze żeglowanie rozpoczęliśmy jednak dosyć standardowo, nie nocą, a w południe w czwartek 29 września.

Śluza Guzianka

Plan był ambitny – ciśniemy jak najdalej na północ. Po szybkim śluzowaniu w Guziance rozwinęliśmy żagle i spokojnie, w miarę korzystnym wiatrem przemierzaliśmy Bełdany.     rsz_mikolajki      W Mikołajkach nie stawaliśmy, tylko szliśmy prosto do kanałów. Udało nam się je pokonać jeszcze za jasności, Bocznego musieliśmy już robić przy świetle księżyca, którego… nie było. Stanęliśmy tuż przed kanałem Kula koło godz. 20. Nawet się nieźle rozwiewało, ale musieliśmy również grać w świetną grą planszową Osadnicy. No a rozdwoić się nie mogliśmy :).

Jacht Laguna 730

W ten rejs wybraliśmy się naszym nowym jachtem – wodowaną w 2016 r. jednostką Laguna 730 o dźwięcznej nazwie Acai. Jak na swój rozmiar ma znakomite wyposażenie, jest i lodówka i ogrzewanie. rsz_laguna_730__acaiMoże jestem nieco skrzywiony po pływaniu na większych jachtach, ale choć Laguna 730 zarejestrowana jest na osiem osób, to trudno sobie wyobrazić tak liczną załogę. 6 osób może być, 4 – 5 to pełen komfort. Ale z drugiej strony, nie każdy studia ma już za sobą :). Łajba za to bardzo przyjemna w obsłudze – miecz chodzi naprawdę leciutko i też w porównaniu z jachtami po 27 – 30 stóp znacznie lżejszy jest maszt. Płynęliśmy w cztery osoby, tak więc patent z zamykaną rufą bardzo fajnie działał (ponoć bardziej liczne załogi na to narzekają). O tym, że Laguna 730 jest dzielna przekonaliśmy się następnego dnia na Niegocinie, gdzie były nieźle wiało i na dodatek szkwaliło, tak że wielu postanowiło się zrefować.

Kanał Niegociński (tzw. stary kanał w Giżycku) zamknięty w sezonie 2017

Dopłynęliśmy do Giżycka, ale w główkach do kanału jacyś przemili panowie powiedzieli, że most przez najbliższe trzy godziny działać nie będzie. Szybki wsteczny i ruszyliśmy w stronę starego kanału (Niegocińskiego). Na szczęście stan wody nie był tak niski jak rok temu i pokonaliśmy go bez problemu. Potem Piękna Góra, gdzie po drodze na szybko dosiadł się jeszcze jeden z załogantów i ruszyliśmy na Kisajno. Warto tu zaznaczyć, że w sezonie 2017 kanał będzie remontowany i ma być otwarty dopiero późną jesienią.

Sztynort

Wyspy minęliśmy zachodnią stroną (dla większych emocji halsowaliśmy pod wiatr przez przesmyk na południe od wyspy Duży Ostrów :), wiatr sprzyjał więc płynęliśmy cały czas na północ. Po drodze pojawił się poważny problem – nie wiedzieliśmy czy nocować w Sztynorcie, czy płynąć dalej. Padło jednak na północ, więc w pięknym słońcu i krótkich spodenkach dopłynęliśmy do Mamerek, symbolicznie pomachaliśmy bunkrom i ruszyliśmy z powrotem do… Sztynortu.
W tym porcie nie byłem chyba z 10 lat. rsz_mamerkiSmutny wniosek jest taki, że po tej wizycie chyba zbyt szybko znów tam nie wrócę. Mając w pamięci starą Zęzę, obecny lokal nie spełnia oczekiwań powstałych w czasach zamierzchłych :). Za to jak w prawdziwej tawernie mogliśmy obserwować prastary, rytualny taniec kogutów zwany tu i ówdzie zwyczajnie mordobiciem. Na pocieszenie trzeba przyznać za to, że infrastruktura jest naprawdę w porządku, na kei prąd, dużo toalet, miejsce do zmywania naczyń – na piątkę.Co ciekawe, mimo że pora byłą późna to i w pt i w sb po drodze mijaliśmy naprawdę dużo jachtów na żaglach. Niezbity to dowód na to, że sezon na Mazurach się wydłuża.

Port Wierzba – fajna przystań

W sobotę z rana wypłynęliśmy na silniku i tak już zostało… Niestety, mimo że słonko pięknie grzało to na jeziorze szkło zupełne i wiatru nie uświadczyliśmy. Zajechaliśmy więc by pogrzać się na deskach pomostu w Zimnym Kącie zimny-kati ruszyliśmy już z przyzwyczajenia przez stary kanał na Niegocin. Tym razem nie wiało nic. wyspy_kisajnoTak więc na silniku z położonym masztem, za to rozłożoną grą Osadnicy spieszyliśmy na południe. Gdyby nie gra, to dłużyłoby się strasznie, ale tak w miarę roztropnie, bo jeszcze przed zmierzchem przemierzyliśmy kanały. Później poszliśmy za ciosem – Tałty, Mikołajki i tak wypatrując latarką boi farwateru (miałem wizję, że na pustym jeziorze wpakujemy się w jedną z nich na samym środku :)) dopłynęliśmy do Wierzby. Przy podchodzeniu akurat zaczęło padać, tak więc znów zaczęliśmy grać w… Osadników. rsz_osadnicy_w_kokpicieUwaga, ta gra naprawdę wciąga!
Port Wierzba jak zawsze znakomicie, ale z rana ruszyliśmy. Niedzielne śniadanko już na wodzie, po jakimś czasie postawiliśmy żagle i spokojnie zmierzaliśmy na południe. W Guziance drugiego października oprócz nas były cztery inne jachty! Coś takiego nie zdarzyło nam się chyba od pięciu rejsów. Wniosek jasny – to jesienne zamknięcie sezonu było niczym spokojny letni rejs – cały czas w krótkich spodenkach (choć też w czapce). Pojawiają się więc głosy, że to zamknięcie sezonu było oszukane i trzeba je powtórzyć. rsz_jezioro🙂

Zostaw komentarz