Bułeczki

Bułeczki
Jerzy Porębski
Z pomostów ranny wiatr mgłę białą zwiał,
Wysmukłych masztów las fałami grał.
Przyniosłaś bułeczki i kefir, i dżem,
Tym czterem facetom, co ich zmorzył sen.
Jakiż to piękny gest tak rano wstać,
W kolejce w piekarni po bułeczki sobie stać.
Jakież duże serce musisz w piersi mieć,
By czterech facetów miało rano co jeść.

A ja tu siedzę sam jak łańcuchowy pies, a e
Wyschnięte serce mam, szeroki w knajpie gest a e
I nie znalazłem nic na pustej szklanki dnie, C G
A co tam znaleźć chciałem, już nie wiem, nie… C E7

Powoli wstałem z dech, przełamując w sobie strach,
Podałem Ci rękę, byś weszła na jacht.
Na całych jeziorach umilkł ptaków śpiew,
Gdy brałem bułeczki i kefir, i dżem.
Nie trzeba było słów, widać los, los tak chciał,
Bym całe serce swe tylko Tobie dał.
Na jachcie zostały bułeczki i dżem,
I czterech facetów, co ich zmorzył sen.

I już nie jestem sam, jak łańcuchowy pies,
Wypełnił serce me radosny, ciepły dreszcz.
W pamięci trwa ten ranek tak jak sen
I razem ze mną jest ogromne serce Twe.

Z pomostów ranny wiatr mgłę białą zwiał,
Wysmukłych masztów las fałami grał.
Przyniosłaś bułeczki i kefir, i dżem,
Przynosisz je dla mnie, gdy mnie zmorzy sen.

A ktoś tam siedzi sam, jak łańcuchowy pies,
Wyschnięte serce ma, szeroki w knajpie gest.
Pewno nie znalazł nic na pustej szklanki dnie,
A co tam znaleźć chciał, już nie wie, nie…

Jakiż to piękny gest tak rano wstać, W kolejce po bułki w piekarni stać.
Ty masz wielkie serce, ja też je mam,By świeże piosenki przynosić wam.
O świeżej miłości, co żyje tam gdzieś,
O samotnych sercach, niech zrosi je deszcz.