Żeglarze w Giżycku znów staną w korkach

Mimo wcześniejszych zapowiedzi, przebudowywany Kanał Niegociński (tzw. stary kanał w Giżycku) także w tym sezonie żeglarskim pozostanie zamknięty. Planowany teraz termin otwarcia to 15 października. Na szczęście na śluzie Guzianka w Rucianej – Nidzie ruch odbywa się bezproblemowo

Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. Rozpoczęta jesienią 2016 r. przebudowa Kanału Niegocińskiego miała się zakończyć jeszcze przed wakacjami 2018 r. Niestety, w trakcie pogłębiania i umacniania brzegów kanału doszło do sytuacji w Polsce dosyć częstej. Wykonawca trafił na obiekty, których albo nie ma w dokumentacji w ogóle, albo są błędnie opisane. Przy dwóch mostach: drogowym i kolejowym są bliżej niezbadane elementy betonowe. Tak naprawdę nikt nie wie czy można je usunąć bez naruszania całej konstrukcji.

Kanał Niegociński remont z problemami

Ale to nie jedyna trudność. – Problemy, które utrudniają prowadzenie pracy na Kanale Niegocińskim rozpoczęły się w ubiegłym roku i dotyczą kolizji z instalacjami położonymi pod dnem. W planach i dokumentacji technicznej nie powinno być takich problemów a wynikły one w trakcie realizacji prac budowlanych. Chodzi o kolizje z budowlami lub ich elementami i instalacjami krzyżującymi się z trasą kanału. Należy stwierdzić, że żadna linia czy instalacja położona pod dnem kanału, nie odpowiada warunkom technicznym, jakie wydawane były przy ich wykonywaniu – czytamy w oficjalnym komunikacie na stronie Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, które od początku roku zarządza w Polsce wodami publicznymi. – Różnice występują zarówno w lokalizacji instalacji/linii w terenie, jak również – co gorsza – w posadowieniu przewodów na określonej rzędnej. Problem ten dotyczy w szczególności przewodów energetycznych SN 15 kV będących własnością PGE Dystrybucja S.A. oddział Białystok oraz kolektorów ciśnieniowych będących własnością Gminnego Zakładu Komunalnego Sp. z o.o.
Teraz sprawą zajmują się urzędnicy nadzoru budowlanego. To oznacza opóźnienie. Obecnie podawany termin otwarcia to 15 października. Mimo petycji żeglarzy, w tym sezonie nie będzie można korzystać z Kanału Niegocińskiego. Do tego czasu podwójnie trzeba będzie doceniać inne kanały, jak choćby ten na zdjęciu :).

Most obrotowy w Giżycku. Godziny otwarcia

Tak więc w tym roku znowu można się spodziewać tego, że przeloty żeglarskie przez Giżycko zajmą nieco więcej czasu niż zwykle. O ile przed sezonem raczej nie powinno to być specjalnie uciążliwe (poza długim weekendem wokół Bożego Ciała), to już w lipcu i sierpniu na przy moście obrotowym można się spodziewać korków.
Od połowy czerwca do końca sierpnia most będzie otwierany dla ruchu wodnego w następujących godzinach. 8.05 – 8.25, 10.35 – 11.25, 12.05 – 12.55, 13.35 – 14.25, 16.05 – 17.25, 18.35 – 18.55, 20.35 – 21.15. Telefon komórkowy do obsługi mostu to 726 888 878.

Remont śluzy Guzianka

O ile czarterując jachty z miejscowości Ruciane – Nida niekoniecznie trzeba płynąć do Giżycka, to warto pamiętać, że Wody Polskie pozyskały również środki unijne na remont śluzy Guzianka, która została zbudowana w 1879 r. Na szczęście w tym wypadku najpierw zostanie zbudowana dodatkowa śluza obok tej istniejącej, tak więc nie będzie momentu gdy szlak będzie całkowicie zamknięty. A po zakończeniu remontu funkcjonować będą dwie śluzy, tak więc przepustowość znacznie się zwiększy. Tak czy inaczej, jak na razie wykonawca nie wbił nawet łopaty, więc żadnych zmiany w tym sezonie i najprawdopodobniej w przyszłym nie ma co na Guziance oczekiwać. Dla przypomnienia: śluza codziennie zaczyna pracę o godz. 08 rano, w czerwcu działa do godz. 20, w lipcu i sierpniu do g. 21, we wrześniu do g. 19, a w październiku do g. 16. Telefon to 87 423 10 03 .

Nowy wyciąg narciarski w Mikołajkach

Narty, bojery i oczywiście biegówki – Mazury kuszą atrakcjami również zimą. Teraz przy hotelu Gołębiewski w Mikołajkach powstała kolejna atrakcja: nowy wyciąg narciarski.

Widok był niesamowity. Gdy płynęliśmy w grudniu naszym jachtem Antila 27 (Papaja) przez Mikołajki to przy popularnym „Gołębiu” uwijały się spychacze i ciężarówki kończąc ostatnie pracy przy budowie stoku narciarskiego. Wyciąg był już praktycznie gotowy! Choć w pierwszym momencie aż nas zatkało, to potem dosyć zgodnie (jak na nas :)) ustaliliśmy, że to w sumie znakomity pomysł. Trasa wytyczona jest od hotelu w dół do jeziora. Jak można wyczytać na stronie internetowej hotelu, na miejscu jest wypożyczalnia sprzętu, a nawet ski – bar. Sam zjazd 700 metrów nie wydaje się jakoś specjalnie długi, ale żeby się wybrać na naukę z dzieciakami brzmi całkiem, całkiem. Inną opcją na szusowanie na nartach na Mazurach jest ośrodek Okrągłe, który jest mniej więcej w połowie drogi między Piszem, a Giżyckiem. Tu także zjazd ma ok. 700 metrów. Swoich sił można spróbować także na Górze Czterech Wiatrów w Mrągowie.

Biegówki w miejscowości Ruciane – Nida

Oczywiście prostszą i tańszą, a zazwyczaj równie przyjemną opcją są biegówki, by nie szukać daleko od miejscowości Ruciane – Nida, w Puszczy Piskiej.20160118_125244 Taki relaks krótko po tym gdy spadnie nowy śnieg i wszystko jest skąpane w białym puchu naprawdę na długo zapada w pamięć. I nie ma się co martwić o nieprzetarte szlaki. Jeśli wcześnie leśną drogą przejechała choć jedna ciężarówka (a wbrew pozorom to jest bardzo prawdopodobne, bo drewno wozić trzeba) to można się po niej poruszać w sposób wręcz znakomity.

Bojery w Mikołajkach

Oczywiście prawdziwi pasjonaci żagli nawet zimą się nie poddają i łopot żagli muszą usłyszeć za wszelką ceną. Można powiedzieć, że opcje są dwie (nie liczy się odtwarzanie dźwięków nagranych na rejsach letnich :). Po pierwsze można się wybrać na rejs do tzw. ciepłych krajów np. na Kanary (o czym wkrótce będziemy pisać znacznie więcej). Drugą opcją jest skorzystanie z tego, że jeziora są oblodzone i wypróbowanie swych sił na bojerach. Choć wygląda to może na pierwszy rzut oka nieco dziwacznie (jak to tak? leżeć w kokpicie i sterować?) to radość jest olbrzymia. A przy sprzyjających warunkach (brak śniegu lodzie) latając można osiągać naprawdę zawrotne prędkości. Nie słyszeliśmy jeszcze o bojerach kabinowych, ale kto wie, być może za jakiś czas do floty naszych jachtów dołączymy także kabinowe bojery :). W miejscowości Ruciane – Nida bojerów nikt nie wypożycza, ale taka opcja jest w Cichej Zatoce w Mikołajkach, a także nieco dalej na północ od Rucianego w Rydzewie.

Oczywiście fani windsurfingu mogą spróbować swych sił na iceboardach, które zasadniczo przypominają nieco deski na płozach. Jedyne, czego brakuje to dźwięk deski ślizgającej się po falach :).

Za to spragnionym jachtów tradycyjnych już teraz polecamy: rezerwuj jacht już teraz!

Najciekawsze atrakcje turystyczne na Mazurach

Żeglowanie żeglowaniem, jachty są oczywiście najlepsze, ale warto czasem ruszyć się z portu i rzucić okiem na atrakcje szczurów lądowych – o tym wie każdy wilk morski. Na Mazurach naprawdę jest co oglądać. Oto nasze propozycje najciekawszych mazurskich atrakcji turystycznych.

Park dzikich zwierząt w Kadzidłowie
Mieści się na terenie Puszczy Piskiej. Jego położenie umożliwia zwierzętom warunki zbliżone do naturalnych. Park jest własnością prywatną i zajmuje obszar około 100 hektarów. Żyją w nim: bobry, jelenie, daniele, wilki, tarpany, kozy, bizony, żubry, żurawie, sarny, dziki, łajki syberyjskie, a także wiele gatunków ptaków.  Część czworonożnych mieszkańców swobodnie porusza się po parku, inne mieszkają w dużych i wygodnych zagrodach (przynajmniej tak się wydaje, na pewno są mniej wygodne niż nasze jachty 🙂 . Większość zwierząt jest oswojonych, zatem dozwolone jest ich karmienie, głaskanie i podziwianie z bliska – można nawet selfie strzelić. Patronem parku jest przyrodnik profesor Benedykt Dybowski. W drugiej połowie XIX w. został zesłany na kilkanaście lat na Syberię i poznał bardzo dokładnie tamtejszą przyrodę. Dlatego też w Kadzidłowie znajdziemy dużą grupę zwierząt z terenów Syberii i Dalekiego Wschodu.

Wilczy Szaniec w Gierłoży
W Gierłoży, a raczej w Wolfsschanze, czyli Wilczym Szańcu, mieściła się kwatera główna Adolfa Hitlera. Budowę rozpoczęto jesienią 1940 roku. Powstało niewielkie miasteczko ukryte głęboko w lesie. W jego skład wchodziło ok. 200 budynków: schrony, baraki, dwa lotniska, elektrownia, dworzec kolejowy, urządzenia klimatyzacyjne, wodociągi, ciepłownie czy dwie centrale łączności. W 1944 roku mieszkało tu ponad 2000 osób. Kwaterę Hitlera wyposażono w najwyższej klasy zabezpieczenia, żelbetowe ściany grubości 8 m. i system tuneli. Nie bez znaczenia była też lokalizacja kompleksu. Można powiedzieć, że przyroda działała na korzyść budowniczych. Stary las mieszany zapewniał naturalną osłonę budynków, a położone na wschodzie wielkie jeziora mazurskie stanowiły naturalną przeszkodę dla wojsk lądowych. Poza tym przez las przebiegała linia kolejowa i droga. Wywiad radziecki i aliancki nigdy nie zdołał zlokalizować kwatery.Wilczy Szaniec
To właśnie w Gierłoży 20 lipca 1944 roku dokonano słynnego zamachu na Hitlera. Zamachu nieudanego, o czym w dużym stopniu zadecydował przypadek – miejsce ważnej narady dowództwa w ostatniej chwili zamieniono z bunkra na barak. Eksplozja zabiła dwie osoby, raniła dwanaście, ale samemu Hitlerowi nic się nie stało (uratował go porządny dębowy stół). W listopadzie 1944 roku wycofujące się wojska niemieckie wysadziły wszystko w powietrze. Dziś można zwiedzać tylko to, co ocalało, niemniej teren nadal robi niesamowite wrażenie.

Rzeka Krutynia
Mazury to nie tylko jeziora, kanały i żaglówki. Też nas to dziwi, ale naprawdę tak jest :). Krutynia znana jest przede wszystkim ze spływów kajakowych. Rzeka ma długość ok. 100 km i razem z kilkunastoma jeziorami tworzy szlak kajakowy, uważany za jeden z najpiękniejszych i najbardziej malowniczych w Polsce. W rzece żyje wiele gatunków ryb i raki, których obecność świadczy o wyjątkowej czystości wody. Krutynia jest prawdziwym rajem dla miłośników wędkarstwa i sportów wodnych. Kajakowy spływ rzeką to dobry sposób, aby poznać Mazury i okazja do kontaktu z przepiękną przyrodą. Niewątpliwie jedna z największych atrakcji regionu, zatem pozycja obowiązkowa. KrutyniaW taki spływ jeszcze przed II wojną światową wybrał się pisarz i dziennikarz Melchior Wańkowicz. Swoje wrażenia opisał w książce pt. „Na tropach Smętka”. Znajdziemy w niej wiele ciekawych informacji związanych z Mazurami i co ważne, dowód na to, że już wtedy podróżowanie z dziećmi było możliwe – reporter spływa kajakiem ze swoją córką.

Rezerwat koników polskich w Popielnie
Największym atutem Popielna jest położenie – niby nad jednym jeziorem (Śniardwy), ale tak naprawdę otoczone jest czterema. Półwysep Popielniański obmywają bowiem od zachodu jeziora Mikołajskie i Bełdany, a od wschodu Śniardwy i Warnołty. W latach 50. utworzono w Popielnie stację badawczą PAN, gdzie do dziś hoduje się koniki polskie. Zwierzęta te są potomkami tarpanów, które kiedyś żyły na terenie dzisiejszej Polski. Koniki polskie charakteryzują się niewysokim wzrostem (do 140 cm w kłębie) i krępą, zwartą budową ciała. Koniki polskie Bełdany Są silne i wytrzymałe, mają bardzo małe wymagania żywieniowe i nie są podatne na choroby. O ich wielkiej odporności i zaradności świadczy chociażby fakt, iż doskonale radzą sobie same, żyjąc przez okrągły rok na wolności na Półwyspie Popielniańskim, czasem dożywając nawet ponad 30 lat! Kilka tabunów koników biega na wolności po okolicznych lasach. Można je spotkać w czasie spaceru jedną z dwóch wytyczonych tu ścieżek przyrodniczych o długości 6 i 10 km. Inne koniki mieszkają w zagrodach na dużych terytoriach. Są przyjaźnie nastawione do człowieka, podchodzą do turystów, można nawet na nich pojeździć. Warto wspomnieć również o pożytecznej funkcji polskich koników w utrzymaniu krajobrazu. Te „żywe kosiarki”, pasąc się, nie dopuszczają do zarastania opuszczonych terenów rolnych drzewami i krzewami. Placówka prowadzi też jedyną w Polsce hodowlę bobrów. Niektóre przebywają tu od urodzenia i są tak oswojone, że można je spokojnie pogłaskać.

A jakie mazurskie atrakcje warto by tu Twoim zdaniem opisać?

Przeczytaj o portach mazur południowych: m.in. o porcie dla jachtów Popielno .

Rezerwuj jacht.

 

Mazurskie śluzy – dodatkowe emocje dla żeglarzy

Guzianka, Karwik i Przerwanki to trzy śluzy obecnie czynne na Mazurach. Zdecydowanie najbardziej uczęszczana jest znajdująca się najbliżej Portu u Faryja Guzianka.

O nieczynnych poniemieckich śluzach w okolicy Mamerek pisaliśmy tutaj. Są one niewątpliwie mazurską atrakcją, ale na pewno nie mniejszą są śluzy czynne, z których zdecydowana większość żeglarzy korzystała wielokrotnie.
Śluza Guzianka
To najpopularniejsza śluza na Mazurach. Znajduje się pomiędzy jeziorami Bełdany i Guzianka Mała. Została oddana do użytku w 1900 roku. Długość komory wynosi 44 m, szerokość wrót 7,5 m, a różnica poziomu wody to około 2m. sluza-guzianka
Śluza Guzianka jest bardzo ważnym węzłem komunikacyjnym na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Stanowi wodne połączenie miasta Ruciane-Nida oraz jeziora Nidzkiego z pozostałą częścią szlaku żeglownego. W sezonie każdego dnia przeprawia się w tym miejscu kilkaset jachtów, motorówek i kajaków. Oprócz jachtów korzystają z niej także duże statki białej floty (potocznie zwane „kabanami” bądź „białymi świaniami”). Proces śluzowania wraz z wpłynięciem trwa zwykle kilkadziesiąt minut. Jednorazowo w komorze może znajdować się maksymalnie ok. 20 jachtów (oczywiście jeśli są to jednostki duże, jest ich mniej).
W okolicach Guzianki warto zatrzymać się na dłużej i np. zrobić wypad do miasta Ruciane-Nida, gdzie można uzupełnić zapasy kambuzowe. Dodatkową atrakcją niedaleko od śluzy jest poniemiecki bunkier, który opisaliśmy tutaj. Największą przystanią w najbliższej okolicy jest nasz macierzysty port “U Faryja”, godna polecenia jest również przystań „Pod Dębem”.
Śluza Karwik
Znacznie mniej znana jest śluza Karwik na szlaku z jeziora Śniardwy do jeziora Roś. Nie jest to szlak tak bardzo uczęszczany jak okolice Rucianego, niemniej jednak także stanowi ważny węzeł komunikacyjny. KarwikTo duża budowla hydrotechniczna ze sporych rozmiarów kanałem i bocznym jazem, którym odprowadzany jest nadmiar wód z Wielkich Jezior Mazurskich do jeziora Roś i rzeki Pisy. Śluzę uruchomiono w 1849 roku. Pozwala pokonać około 1 metr różnicy poziomów. Wymiary komory śluzy są takie same jak w Guziance i też jest uruchamiana jest napędem elektrycznym.
Śluza umiejscowiona jest na kanale Jeglińskim – najdłuższym na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich (650 m od jeziora Seksty i 4,70 km od jeziora Roś). Wybudowano ją równocześnie z kanałem, aby zniwelować różnicę poziomów wody między jeziorami. W 1995 r. śluza przeszła gruntowny remont i wcale nie wygląda na swoje lata. Płynący od strony Śniardw opadają, płynący na północ – podnoszą się.
Śluza Przerwanki
Chyba najrzadziej odwiedzana jest trzecia z mazurskich śluz – Przerwanki na rzece Sapinie, przy jeziorze Gołdapiwo, niedaleko Giżycka. Rzadko ktoś się tutaj śluzuje – na Sapinie nie wolno korzystać z silnika, a dotarcie na Gołdapiwo ze szlaku Wielkich Jezior zajmuje cały dzień. Przerwanki
Śluzę przeznaczono do regulacji poziomów wody w czasie nieukończonej budowy Kanału Mazurskiego, który miał połączyć Wielkie Jeziora Mazurskie z rzeką Łyną, Pregołą i Bałtykiem. Przerwanki to najmłodsza z czynnych mazurskich śluz, ledwo co przekroczyła sto lat :). Zbudowano ją w 1910 roku. Jest też najmniejszą z nich. Komora ma 25 metrów długości, a wrota 4 metry szerokości. Śluza pozwala pokonać 1 metr różnicy poziomów.
Koło Przerwanek, w rejonie wsi Jasieńczyk znajdują się tereny wpisane do centralnego rejestru terenów uzdrowiskowych Polski ze względu na lecznicze walory powietrza. Obszary gdzie płynie Sapina zostały uznane jako biocentra czyli jako tereny najmniej przekształcone pod względem przyrodniczym.

Rezerwuj jacht już teraz.

Jezioro Nidzkie – oaza spokoju dla czarter ujących jacht cz. 2

Jedno z bardziej położonych na południe jezior na Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich upodobały sobie mielizny i… artyści

Za granicą rezerwatu Jezioro Nidzkie, którą umownie jest linia energetyczna za mostami na południe od Rucianego wreszcie nasz jacht może wypłynąć na szerokie wody, gdzie można poszaleć na żaglach. Zaraz za granicą rezerwatu, po lewej burcie mijamy wyspę. Najlepiej ominąć ją szerokim łukiem. W jej północnej i południowej części dno jeziora opada bardzo łagodnie, tworząc sięgające nawet 200 metrów od brzegu mielizny. leśniczówka PraniePo prawej stronie z kolei miniemy leśniczówkę Pranie znaną z muzeum Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. W Praniu latem trwają cykliczne spotkania literackie i poetycko – muzyczne – koncertowała tu m.in. Renata Przemyk. Nie wszyscy wiedzą, że Leśniczówka wzięła swą nazwę od otaczających ją dawniej łąk, pól i pastwisk, które „prały” jak mawiali dawni Mazurzy, czyli pokrywały się mgłą.
Jezioro jest tu szerokie i głębokie, pozwalając na długie halsy każdym jachtem. Na obu brzegach dostrzeżemy liczne miejsca biwakowe – po prostu archetyp krainy Mazury.

Jezioro Nidzkie – miejscowość Krzyże

Po przepłynięciu ok. 5 km od linii energetycznej na prawym brzegu znajduje się miejscowość Krzyże z ośrodkiem wypoczynkowym. Można tam zacumować jacht i pójść na zakupy lub spałaszować obiad w Gospodzie u Kaczorka.
Krzyże od lat ściągały pisarzy, filmowców i innych artystów. Powstawały o nich reportaże i filmy dokumentalne. Pierwsze wzmianki o wsi sięgają 1706 roku. Jedna z wersji nazwy Krzyże nawiązuje do kształtu krzyża, jaki tworzy w tym miejscu jezioro Nidzkie z zatokami Zamordeje Wielkie i Małe. Inna powołuje się na niemiecką nazwę wsi Kreuzofen. Pierwszymi osadnikami, którzy tu przybywali m.in. z Polski, byli smolarze, którzy wypalali drewno. Stale w Krzyżach mieszka tylko 60 osób. Jednak latem liczba ta rośnie do 500. Większość przyjezdnych stanowią ludzie stale wracający tu od lat, ceniące sobie spokojny lokalny klimat, pojawiają się tu m.in. tacy artyści jak Daniel Olbrychski, Bohdan Łazuka i Wojciech Młynarski. przystań Krzyże
Dalej na południe jezioro zwęża się. Po jego zachodniej stronie znów trzeba uważać na sięgające daleko w jezioro płycizny. Za przewężeniem po prawej stronie rozpościera się zatoka Zamordeje Wielkie, zaś po lewej – Zamordeje Małe. Jest to najszersza część jeziora – w tym miejscu Nidzkie ma prawie 2 kilometry szerokości. Po prawej stronie dostrzeżemy miejscowość Karwica. Koniecznie trzeba zacumować w tej okolicy i podziwiać przepiękną panoramę jeziora z wysokiego brzegu półwyspu Zamordejskiego.

Jezioro Nidzkie, im dalej w las…
Dalej jezioro ponownie zaczyna się zwężać i wydaje się, że to już jego koniec. Po chwili jednak otwiera się wąski przesmyk, a za nim kolejne kilka kilometrów wody. To już jednak żegluga dla wytrwałych, dobry trening szybkiej halsówki. Na północnym brzegu znajduje się stanica wodna PTTK Czaple. Przyjemne miejsce do postoju i kąpieli. Tu jednak na samym środku jeziora możemy zaczepić mieczem o dno. Jeżeli popłyniemy dalej, na takie mielizny natrafiać będziemy coraz częściej dlatego też dalszą żeglugę odradzamy. Jezioro robi się coraz płytsze – miejscami warstwa wody wynosi tu 20-40 cm. Jeżeli zaryjemy mieczem, lub płetwą sterową w muł, będzie nam trudno wydostać się z tej pułapki. Na odepchnięcie się od dna nie ma co liczyć – pagaj czy nawet dłuższa tyczka miękko ugrzęzną w mule. Dalej co prawda jest jeszcze jedna dość duża i głęboka zatoczka, ale bardzo trudno się na nią dostać. Do zatoki wpada rzeczka Wiartelnica, wypływająca z jeziora Wiartel. Ten odcinek można pokonać już tylko kajakiem.
Tym samym dotarliśmy do najdalej na południe wysuniętego krańca szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Charakterystyczny komin to Jaśkowo, gdzie dopływają tylko najwytrwalsi z wytrwałych żeglarzy.

Jezioro Nidzkie – cz. 1.

Rezerwuj jacht już teraz!

Jezioro Nidzkie – oaza spokoju dla czarter ujących jachty cz. 1

Z Rucianego – Nida większość jachtów płynie na północ – na jezioro Bełdany. Tymczasem jezioro Nidzkie jest dla żeglarzy szukających ciszy wyborem idealnym.

Nidzkie to jeden z najmniej zmienionych przez działalność człowieka akwenów na Mazurach. Wzdłuż aż 68 kilometrów brzegu jeziora leży tylko 1 miasteczko (Ruciane – Nida) i 2 większe wsie. Reszta osiedli to leśniczówki i odcięte od świata przysiółki. Tym samym jest jednym z najmniej zatłoczonych dużych mazurskich jezior. Idealne dla tych którzy szukają ciszy i dzikiej przyrody. Na większości jeziora obowiązuje zakaz używania silników spalinowych (za wyjątkiem jego północno-zachodniej części w okolicy Rucianego, punktem granicznym jest wysokość linii wysokiego napięcia przed portem Pod Dębem).jezioro nidzkie
Długość jeziora Nidzkiego to 23 kilometry. Rozciąga się od Rucianego do wsi Jaśkowo. Jezioro ma kształt silnie wygiętej rynny. Brzegi są przeważnie wysokie i otoczone malowniczo drzewami Puszczy Piskiej. Jego główne parametry: powierzchnia – 1831 ha, głębokość maksymalna –  23,7 m, średnia – 6 m.
Do jeziora Nidzkiego dostajemy się z południowego krańca jeziora Bełdany. Trzeba prześluzować się na Guziance, po czym pokonać maleńkie jeziorka: Guzianka Mała i trochę większa Guzianka Wielka. Dopływamy do naszej macierzystej Przystani „U Faryja”. Tu najczęściej żeglarze robią sobie krótszą lub dłuższą przerwę w rejsie. Można np. pozwiedzać miasto Ruciane-Nida będące niejako bramą na jezioro Nidzkie i uzupełnić zapasy spożywcze (dobrze zaopatrzone sklepy są blisko portu).

Ponad pół tysiąca lat historii w samym sercu Mazur
Nazwa Ruciane pochodzi od słowa „ruda”. W okolicy dzisiejszego miasta już w XIV wieku istniało wiele smolarni, wypalarni węgla drzewnego oraz ośrodków przetapiania rudy darniowej. Nidę założono w 1595 roku. Wieś przez wiele lat była osadą rybacką. Osiedle Ruciane połączono ze wsią Nida 1 stycznia 1966 roku. Wtedy też miejscowość zyskała prawa miejskie.bunkier Ruciane
Historyczna atrakcja Rucianego to stojący przy wjeździe od strony Pisza bunkier.  Jest on pozostałością węzła obronnego Ruciane-Guzianka (drugi stoi przy śluzie Guzianka). Węzeł był elementem pasa umocnień, który Niemcy zaczęli budować jeszcze w drugiej połowie XIX wieku. Co ciekawe, na początku I Wojny Światowej bunkry spełniły swoja rolę. Stało się tak nawet pomimo tego, że Niemcy wycofali się z Rucianego, a Rosjanie ich nie zaatakowali! Wojska rosyjskie obeszły bowiem rejon umocnień jednocześnie z dwóch stron i tym samym rozproszyli swoje siły. Dzięki temu Niemcy rozbili oddzielnie oba rosyjskie zgrupowania.
Z przystani “U Faryja” trzeba wypłynąć na krótki kanał pod mostem drogowym i kolejowym – koniecznie ze złożonym masztem – inaczej czarter jachtu może się zakończyć znacznie szybciej niż planowano – trudno żeglować z połamanym masztem :).

Jezioro Nidzkie
Zaraz za kanałem możemy postawić maszt, co nie powinno nam przysporzyć kłopotów bo prawie zawsze jest tu raczej spokojnie, nawet przy silnych wiatrach. Trzeba natomiast jak zawsze uważać na sieci rybackie i na plażowiczów – oba te niebezpieczeństwa mogą czyhać po prawej burcie. Łatwo też wpłynąć na piaszczyste zazwyczaj mielizny przy lewym brzegu Początkowo jezioro jest wąskie (najwyżej do 150 m), ale z czasem gwałtownie poszerza się w dużą zatokę. Jest tu aż 5 małych wysp, a tuż za nimi druty linii energetycznej. Od linii wysokiego napięcia obowiązuje zakaz pływania na jachtami silniku (rezerwat „Jezioro Nidzkie”), ale zwyczajowo można na silniku dopłynąć do Pod Dębem.

Czytaj dalej – Jezioro Nidzkie cz. 2.

Ryn – idealny przystanek dla jachtów na Mazurach

Czarterując jacht z południa Mazur warto zajrzeć do Rynu. To naprawdę ciekawe miejsce dla żeglarzy czarter ujących jachty na Mazurach.
Zazwyczaj w czasie rejsów po Mazurach pokonujemy trasę Mikołajki – Giżycko kanałami z jeziora Tałty na jezioro Jagodne i potem dalej, na Niegocin. Ten popularny szlak omija jednak dosyć ciekawy akwen, który na pewno warto odwiedzić.
Wystarczy, że zamiast wpływać w kanał na Tałtach popłyniemy dalej na północ. Tym sposobem trafimy na jezioro Ryńskie, na krańcu którego ujrzymy urokliwe miasteczko Ryn. Geologicznie jest to najdalej na północ wysunięta część wielkiej rynny polodowcowej ciągnącej się z południa aż od jeziora Nidzkiego.Jezioro_Ryńskie
Jezioro Ryńskie – raj dla żeglarzy szukających ciszy
Jezioro Ryńskie stanowi nierozerwalną całość z jeziorem Tałty. W zasadzie kaprys geografów spowodował, że mówimy o dwóch różnych jeziorach. Z jakiegoś powodu poprowadzono jednak umowny podział pomiędzy tymi akwenami i nadano im odrębne nazwy. Ryńskie ma powierzchnię 6,7 km², długość 7 km, średnią głębokość ok. 13 m z maksymalną głębokością 50,5 m (w pobliżu Wejdyk). Jest to o tyle ciekawe, że większość serwisów i map podaje jako najgłębsze miejsce okolice Rynu z głębokością nieco ponad 20 m. Jezioro Ryńskie posiada mocno urozmaiconą linię brzegową, bogatą w liczne zatoczki, cyple i półwyspy. Największy z nich nosi nazwę Mrówki. Na jeziorze są trzy wyspy. Największa to Duża Wyspa niedaleko wsi Wejdyki. W jej pobliżu możemy podziwiać zatokę Rominek, przypominającą kształtem norweski fiord. Otoczona jest wysokimi zalesionymi skarpami i wcina się na kilkaset metrów w głąb lądu. Zdecydowanie warto ją zobaczyć.
Ryn. Prawie jak Malbork
Najważniejsza miejscowość wokół jeziora Ryńskiego to przede wszystkim miasto Ryn z potężnym krzyżackim zamkiem, który należy do najpotężniejszych i najpiękniejszych w Polsce. Legenda mówi, że okolica przypominała Krzyżakom rodzinny Ren i dlatego nazwali swoją warownię Ryn. Zamek Krzyżacy zaczęli budować po 1377 roku na wzgórzu pomiędzy dwoma jeziorami. Ma wymiary 44 na 52 metrów. Dla porównania: zamek w Malborku ma wymiary 51x60m. Obecnie zamek jest jednocześnie hotelem i największą atrakcją turystyczną Rynu. Można zwiedzać sporych rozmiarów zadaszony dziedziniec (900 m2) oraz przyległe sale utrzymane w średniowiecznym stylu.
Do północnego krańca jeziora Ryńskiego dopływa woda z położonego wyżej, po drugiej stronie miasta, jeziora Ołów. Woda płynie kanałem podziemnym, wybudowanym w średniowieczu przez Krzyżaków. Kanał zaopatrywał w wodę zamek, a przy jego ujściu do jeziora Ryńskiego znajdował się młyn wodny. Dziś jego pozostałości są najbardziej malowniczym elementem krajobrazu miasta.ryn_jezioro

Na koniec coś dla tropicieli historii. Między brzegiem jeziora Ryńskiego a wsią Wejdyki znajdują się dwa bunkry obronne. Pochodzą z czasów II wojny światowej kiedy to stanowiły część Gizyckiego Rejonu Umocnionego. Z kolei na północ od jeziora, przy drodze asfaltowej do Giżycka, w miejscu przystanku autobusowego PKS Wejdyki, znajdują się ruiny kolejnych bunkrów wraz zachowaną kopułą. Z asfaltu widoczne są rowy strzeleckie prowadzące do tych bunkrów.
Całkiem sporo jak na rejon często pomijany przez żeglarzy.

Znajdź idealne jachty do czarteru na Jeziorze Ryńskim.

Czarter jachtów czas rozpocząć – krótki poradnik na sezon 2015

Choć pływać warto zawsze, to każdy czas ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne. Wybierając termin rejsu warto wiedzieć na co się przygotować. Kilka rad, które żeglowanie na Mazurach może nieco ułatwić

Sezon mazurski właśnie się rozpoczął (tradycyjnie jest to długi weekend 1 – 3 maja) i potrwa do końca września. Choć można oczywiście pływać później, to w październiku na szlaku wielkich jezior mazurskich może być już naprawdę dosyć chłodno. Nasze łajby są już oczywiście na wodzie, czekają na Was, tak więc krótki, subiektywny poradnik Mazurskich Jachtów, o tym co wiąże się z pływaniem w poszczególnych miesiącach roku.

Kiedy czarter jachtów na Mazurach

Ale zacznijmy od początku. Pływanie w maju ma swój jeden wielki niezaprzeczalny atut – żeglarzy i turystów o tej porze roku jest na Mazurach stosunkowo niewielu. Praktyczne jest też to, że stojąc na dziko łatwo znaleźć drewno – po zimowych śniegach i jesiennych wichurach wciąż dosyć dużo gałęzi leży na ziemi. Kolejną zaletą jest to, że o tej porze roku jest na brzegach mało śmieci i pozostałości po ludziach, w które łatwo wdepnąć.

czarter jachtow mazury maj czerwiec

Minusem majowej żeglugi może być pogoda. Kilka stopni na plus w nocy może niektórym przeszkadzać. Po maju wypada Boże Ciało. Podstawową zaletą długiego weekendu jest jak sama nazwa wskazuje to, że jest długi. Często nawet nie biorąc urlopu można pożeglować 4 dni – to jest plus. Minusem jest to, że chyba w żadnym innym terminie (nawet w wakacje) nie ma na jeziorach tylu ludzi, a łódki są tak samo drogie, albo nawet droższe niż na przełomie lipca i sierpnia.

Za to druga połowa czerwca to w opinii ekipy Mazurskich Jachtów czas idealny. Jest ciepło – często można się już kąpać, dzień jest bardzo długi, a na dodatek liczba żeglarzy jeszcze nie przeraża. A cena jachtów niższa nie w sezonie.

Czarter jachtów w wakacje

Lipiec i pierwsze połowa sierpnia to czas, gdy jest dużo słońca i zazwyczaj pływa się na rejsy tygodniowe. Jest ciepło, można się kąpać, wszędzie mnóstwo koncertów szantowych. Nawet ci nieprzepadający za tłokiem mogą po prostu uciec sobie na akweny mniej uczęszczane jak choćby jeziora Nidzkie czy Roś. Druga połowa sierpnia to już czas kiedy noc przychodzi coraz szybciej (ciemno robi się już po dziewiętnastej), noce robią się chłodniejsze, ale co dla wielu istotne, częściej można trafić na silny wiatr. Amatorzy deski z żaglem powinni wtedy ruszyć na Śniardwy – w rejonie Nowych Gutów warunki do „odpalania dechy” niczym w Chałupach :).

Wreszcie przychodzi wrzesień

W Puszczy Piskiej grzybów może być dostatek, zbierających je żeglarzy z tygodnia na tydzień mniej i można zazwyczaj liczyć na to, że faktycznie się coś pożegluje (wieje dobrze) i silnika będziemy używać tylko wchodząc do portu. Wtedy minusem staje się to w czerwcu jest plusem – na bindugach jest mało drewna, a za to dużo niezakopanych odchodów żeglarzy. Czarter jachtów jesienią Za to mniej motorówek, żeglarzy biorących w czarter jachty, których nie potrafią prowadzić i szpanerów wszelkiej maści. O tej porze roku ilość żeglarzy wśród żeglarzy wzrasta :). Oczywiście po wrześniu przychodzi październik i listopad. Wtedy naprawdę docenia się pływanie z ogrzewaniem i może się tak zdarzyć, że jesteście jedyną łajbą w porcie, w których o tej porze roku często nie da się już podładować akumulatorów czy uzupełnić wody.

czarer jachtów na mazurach późną jesienią

Ale po listopadzie przychodzi grudzień – ulubiony miesiąc ekipy Mazurskich Jachtów. W tym roku chcemy zrealizować hasło „Mikołajki w mikołajki” czyli odwiedzić ten port 6 grudnia. No chyba, że będzie już kra – wtedy postawimy na bojery :).

Zarezerwuj jacht już dziś !

Tajemnicze wyspy – idealny cel dla tych, którzy lubią żeglowanie jachtem na Mazurach

Mazury obfitują w wiele pięknych i tajemniczych miejsc – jak zawsze poszukiwaczy przygód szczególnie przyciągają wyspy. Krótki opis tych najbardziej znanych.

Wyspa Upałty i Wyspa Piramidowa

Upałty to największa wyspa znajdująca się na mazurskich jeziorach – jej powierzchnia wynosi 67 ha. Leży na jeziorze Mamry, niedaleko Mamerek. Zimą czasami można dotrzeć do niej po lodzie (wtedy czarter jachtów nie wchodzi w grę – lepiej zainwestować w bojer :)). Wyspa znajdowała się na szlaku żeglownym, po którym jeszcze przed wojną kursowały parowe statki pasażerskie na trasie Węgorzewo – Upałty – Sztynort – Giżycko. Stanowiła idealne miejsce na postój. Niegdyś wyspa połączona była z lądem drewnianym mostem, który został spalony w 1945r. Przed wojną stanowiła własność arystokratycznej rodziny Lehndorff – właścicieli również majątku Sztynort. W XIX wieku wybudowano na Upałtach elegancką restaurację, leśniczówkę i domki letniskowe.

wyspa Upałty cumowanie jachtu

Obecnie na wyspie znajdują się gdzieniegdzie widoczne ruiny zabudowań, resztki porozrzucanych cegieł, kamieni i kilka obelisków. Jest tu również grób Augusta Quednaua – jak wynika z napisu na nagrobku: badacza, nauczyciela i ornitologa. Możemy też natrafić na symboliczną mogiłę pewnego żeglarza, który podobno zaginął w okolicach wyspy. Niezwykłe jest wyobrażenie sobie, jak to miejsce mogło wyglądać przed wojną, gdy żyło i pełne było letników, którzy korzystali z przerwy w rejsie żeglugą parową przez Jeziora Mazurskie.

U południowego cypla wyspy Upałty znajdowała się maleńka wysepka zwana Piramidową (nie zaznaczona na niektórych mapach). W tym miejscu był kiedyś potężny pomnik w kształcie piramidy o wysokości ok. 13 m wystawiony w 1793 r. przez hrabiego Lehndorffa ku czci jego przyjaciela, hrabiego Donnersmarcka. Po podniesieniu się poziomu wody fale rozmyły pomnik i obecnie nic z niego nie zostało.

Niestety (albo „stety”) wyspa Upałty jest ścisłym rezerwatem więc cumowanie i biwakowanie nie wchodzi w grę.

Czarci Ostrów i Fort Lyck – jachtem po Mazurach i historii

Czarci Ostrów to jedna z ośmiu wysp na jeziorze Śniardwy, które znajduje się ledwo dzień żeglugi od Portu u Faryja – macierzystej przystani firmy Mazurskie Jachty. Znana jest doskonale wszystkim żeglarzom, bo razem z pobliską wyspą Pajęczą służy jako punkt nawigacyjny w żegludze po tym jeziorze. Wyspa leży niespełna 1,5 km od zachodniego brzegu jeziora, ma długość około 350 m i szerokość około 200 m. W pradawnych czasach było to miejsce kultu dla lokalnych plemion – Galindów. Na wyspie znajdowały się usypane przez nich kurhany.

jachtem po Mazurach

W 1784 roku cesarz Fryderyk II Wielki wydał polecenie zaadaptowania wyspy pod ufortyfikowane magazyny. Cały kompleks otrzymał nazwę Fort Lyck. Uformowano strome ziemne nasypy, w sześciu miejscach urządzono szańce pod armaty, a całość dodatkowo otoczono wałem. W centralnej części wybudowano duże piętrowe spichlerze, koszary i niewielkie budynki gospodarcze. Na południowo-zachodnim krańcu wyspy znajdował się mały port. Kiedy w 1843 roku zapadła decyzja o budowie twierdzy Boyen w Giżycku, Fort Lyck poszedł w zapomnienie. Magazyny rozebrano i przeniesiono na teren nowo powstającej twierdzy. Pozostałe konstrukcje powoli podupadły i uległy totalnej degradacji. Po budynkach zachowały się tylko ślady fundamentów, szańce pod armaty oraz zarysy usypanych wałów.

Czarci Ostrów jest ogólnie dostępny dla żeglarzy – można tu cumować i biwakować. Niestety, wyspa była też mocno zanieczyszczona. Często rozbijają się na niej dzikie obozy, które zostawiają po sobie ogromne ilości śmieci. Na szczęście problem ten zauważono i czasami organizowane są sprzątania wyspy.

Chcesz ruszyć w rejs? Skontaktuj się z nami i spytaj o czarter jachtów.

Mamerki – poniemieckie bunkry na mazurskiem szlaku żeglarskim

Mamerki – tę nazwę słyszał chyba każdy kto kiedykolwiek pływał po szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Jak nietrudno się domyślić, miejscowość znajduje się nad jeziorem Mamry, w jego północno zachodnim krańcu. Jest to mała leśna osada położona nad Kanałem Mazurskim, w odległości około 8 km od Węgorzewa i 22 km od Giżycka. Wizualnie nie ma tam nic atrakcyjnego. Od strony jeziora widoczna jest zwykła, mała i skromna przystań jakich wiele na Mazurach. Ale jeśli wziąć pod uwagę historię okolicy, okazuje się ona niesamowitą atrakcją nie tylko dla żeglarzy.śluza leśniewo

W Mamerkach znajduje się jeden z najlepiej zachowanych w Polsce kompleks bunkrów niemieckich z okresu II wojny światowej – Kwatera Główna Niemieckich Wojsk Lądowych. W latach 1940-1944 zbudowano tu dla potrzeb Wehrmachtu około 250 obiektów, w tym 30 schronów, które prawie niezniszczone zachowały się do naszych czasów. Trudno zrozumieć, dlaczego to miejsce nie jest tak znane jak np. kompleks Wilczy Szaniec w oddalonej o 18 km Gierłoży, gdzie można obejrzeć jedynie ruiny wysadzonych pod koniec wojny schronów.

Mamerki w czasie wojny były samowystarczalnym „miastem” chronionym przez zmechanizowany batalion wartowniczy. Cały teren otoczono zasiekami z drutu kolczastego. Co 300 m znajdowały się betonowe słupy (też zachowane do dziś) z aparatami telefonicznymi i latarniami oświetlającymi teren. Bezpieczeństwa strzegły cztery wartownie. Przed atakami z powietrza chroniły stanowiska dział obrony przeciwlotniczej. Oprócz schronów w kwaterze zbudowano dziesiątki raków, w których pracowali sztabowcy, służby łączności, mieściły się kuchnie, kasyna, poczta, kwatery mieszkalne, szpital, a nawet kino i sauna. Główną atrakcją całego kompleksu jest oświetlony wewnątrz bunkier, do którego można bezpiecznie wejść. Można też wejść na jego dach. Ten bunkier gigant ma ściany o grubości około siedmiu metrów. Robi to naprawdę duże wrażenie.kanał mazurski- zamknięty dla żeglugi

W Mamerkach zaczyna się też Kanał Mazurski. Jest to nieukończony sztuczny szlak wodny, który docelowo poprzez rzeki Łynę i Pregołę miał połączyć Wielkie Jeziora Mazurskie z Bałtykiem. Łączna planowana długość kanału wynosiła 51 km. Wejście do kanału jest świetnie widoczne od strony jeziora. Niestety, nie można w niego wpłynąć jachtem żaglowym. Ale za to po zacumowaniu warto wybrać się na spacer wzdłuż kanału. Po kilkudziesięciu minutach ujrzymy gigantyczną betonową konstrukcję. To pozostałości po budowie śluzy Leśniewo Górne. Krajobraz trochę jak z kosmosu bo w środku lasu mamy ogromne betonowe bloki – widok mocno surrealistyczny. Ciekawostka: na frontowej ścianie widać odcisk po niemieckim godle, które wg legendy do dziś spoczywa w napuszczonej do śluzy wodzie.

Niektórzy snują przypuszczenia, jakoby Kanał Mazurski miał służyć jako droga wodna dla okrętów podwodnych typu U-Boot, a na Mazurach planowano budowę bazy remontowej tych jednostek.Ta teoria jednak nie znajduje potwierdzenia ani w źródłach historycznych, ani w wymiarach kanału, którego głębokość gdzieniegdzie wynosi zaledwie 1,2m.

Eksploracja Mamerek to arcyciekawa historyczna podróż w czasie, godna polecenia szczególnie jesienią i wiosną, kiedy nie ma dużego ruchu turystycznego.

Sprawdź nasze jachty!