S 16 – protesty wokół drogi. Sekretarz Mikołajek: nie było prawdziwej dyskusji.

O zagrożeniach związanych z budową drogi S 16 i możliwym innym wariancie przebiegu tej drogi opowiada Joanna Wróbel, sekretarz gminy Mikołajki.

Co pani sądzi o planowanej budowie S 16, która ma przebiegać w pobliżu Mikołajek i przez jezioro Tałty?

Jeżeli chodzi o planowany przebieg tej drogi, to uważamy że stało się bardzo źle. Po niemal 12 latach jesteśmy w punkcie wyjścia. Wtedy ktoś zaproponował taki sam przebieg. Był silny protest mieszkańców i samorządów, szereg analiz pokazujący niebezpieczeństwa związane z tą drogą, a potem kwestii zaniechano. Teraz, po prawie 12 latach, rozmawiamy o tych samych wariantach, bez refleksji nad tymi zagrożeniami. Przez ten czas nikt nie podjął rzetelnej dyskusji.

Mikołajki jesienią - Stare Sady
 

Co to za niebezpieczeństwa przy budowie drogi S 16?

Zagrożeniem jest przede wszystkim to, że droga zostanie zbudowana w pobliżu rezerwatu Jezioro Łuknajno. Tam spływają wody z dużej części okolicy. To miejsce tarłowe dla ryb z jeziora Śniardwy i innych okolicznych jezior. Jezioro może wyschnąć, bo droga ma przebiegać bardzo blisko. By uzmysłowić sobie problem: gdy kilka lat temu wyremontowano starą drogę nr 16, to już wtedy zatrzymała ona wodę i jej dopływ do jeziora. Z kolei po drugiej stronie drogi piękny brzozowy las zmienił się w bagno. A to był tylko drobny remont!

Co jeszcze niepokoi samorządowców w Mikołajkach w związku z S16?

Kolejna sprawa to kwestia mostu przez jezioro Tałty. Swego czasu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad na spotkaniu informacyjnym podała dane, że szacunkowy ruch to będzie ponad 20 tys. samochodów na dobę. Teraz mówi się o 12 tys. pojazdów. A my obecnie mamy ruch jedynie 2 tys. samochodów. Czyli ten ruch może wzrosnąć nawet 10-krotnie. To będzie generować hałas.
Najbardziej martwi wszystkich spięcie tej drogi z Via Balticą. Staniemy się korytarzem transportowym dla tirów jadących z Obwodu Kalingradzkiego czy Państw Bałtyckich. Boimy się ruchu międzynarodowego, nie lokalnego. A nie ma jasnych szacunków tranzytu.

Ale przecież ostatnio GDDKiA prowadziła konsultacje.

Wiosną 2018 r. przeprowadzono jedynie dwa spotkania i mówiono, że wracamy do budowy, a po analizach zostaną przedstawione nowe warianty. Pojawiła się informacja, że analizowano 47 wariantów. Ale już nikt nie mówi, że te warianty dotyczyły całej trasy od Ełku do Mrągowa. I każde najmniejsze przesunięcie drogi o kilkadziesiąt metrów, nawet w miejscu oddalonym od nas, to kolejny wariant. Nie zmienia to tego, że dalej są rozważane tylko dwa korytarze przebiegu tej drogi. Tymczasem samorządy z południa województwa zgłaszają, że chętnie taką drogę zbudowałyby u siebie. Połączenie Via Baltica z drogą krajową nr 7 mogłoby być przez Pisz, a później Szczytno do Nidzicy. Ale niestety ten wariant obecnie nie jest brany pod uwagę.
 S 16 trzy warianty GDDKiA
 

Na jakim etapie jest teraz budowa S 16?

Rozstrzygnięto przetarg na odcinku Borki Wielkie – Mrągowo. Odcinek w pobliżu Mikołajek jest planowy i wkrótce będzie wniosek o decyzję środowiskową. Tylko wtedy to już będzie za późno na rozmowy. Bo Dyrekcja Ochrony Środowiska musi wybierać między zgłoszonymi wariantami i nikt już nie będzie rozmawiał o tym, czy tej drogi nie poprowadzić gdzie indziej. Będzie dyskusja o tym, gdzie ten most przez Tałty ma stanąć. A nie czy on w ogóle na Tałtach powinien być.
Powinniśmy spojrzeć na to co robi się na Zachodzie. Tam też nie wszędzie dojeżdża się autostradami – drogi dojazdowe do terenów unikalnych przyrodniczo są mniejsze.

Co samorząd będzie robić by to zmienić?

Wiele nie możemy. Przedstawiliśmy swoje stanowisko, bierzemy udział we wszystkich spotkaniach i zabieramy głos gdzie możemy. Wspieramy też stronę społeczną. Ale nasz wpływ na budowę drogi S16 jest niestety ograniczony.

5 komentarze/y do artykułu “S 16 – protesty wokół drogi. Sekretarz Mikołajek: nie było prawdziwej dyskusji.

  • 9 grudnia, 2019 at 3:54 pm
    Permalink

    Budowa drogi jest potrzebna, zarówno całemu makroregionowi jak i ościennym gminom. Mogę odnieść się wyłącznie do argumentów podnoszonych w dyskusji. Po Mazurach pływam rok w rok od roku 1971, więc bez mała 50 lat. Argumenty przedstawiane w dyskusji to moim zdaniem wylewanie tzw. krokodylich łez i obrona partykularnych interesów, grup biznesowych – zresztą w większości spoza Mazur. Mazury już są zniszczone, głównie przez masowy niekontrolowany ruch turystyczny – również żeglarski i motorowodny, a droga im już nijak nie zaszkodzi, wręcz może pomóc. Obecnie Mazury to niestety tylko turystyczna wydmuszka, którą z rzeczywistymi Mazurami ma wyłącznie wspólną nazwę. Mazury nie są zresztą wyjątkiem, tak samo Kraków – moje rodzinne miasto – czy Zakopane stały się turystycznymi lunaparkami, z których mieszkańcy zostali wypchnięci. Reasumując drogę należy budować, a o jej wyborze wariantu powinny zadecydować argumenty makroekonomiczne i interesy rzeczywistych mieszkańców.

    Reply
    • 10 grudnia, 2019 at 11:13 am
      Permalink

      Jeśli drogi są potrzebne to wyobraź sobie autostradę przez Rynek Krakowski i pociągnij przez Tatry z mostem nad Giewontem. A Mazury zostaw nam, mieszkańcom którzy NIE chcą ekspresówki przez Jeziora Mazurskie !

      Reply
  • 9 grudnia, 2019 at 4:39 pm
    Permalink

    Skandal
    Trzeba zorganizować akcje protestacyjną max z początkiem roku, przed wyborami, w Warszawie przed siedzibą GDDKiA i Dyrekcji Ochrony Środowiska, jak również na Mazurach. Nagłośnić sprawę w TVN, Polsacie, mediach regionalnych. Zmusić PZŻ oraz gwiazdy żeglarstwa polskiego do włączenia się w ten protest. Oczywiście wszystkie porty mazurskie również.
    Protest może być przecież ogólnopolski, braci żeglarskiej jest sporo.

    Reply
  • 9 grudnia, 2019 at 7:13 pm
    Permalink

    Powstanie drogi ekspresowej to nieustanny hałas pędzących samochodów osobowych i ciężarowych , który będzie się niósł na otwartych przestrzeniach. Nikt w takich warunkach nie będzie chciał wypoczywać w tej okolicy.

    Reply
  • 10 grudnia, 2019 at 5:04 pm
    Permalink

    No cóż, czytałem o tym już jakiś czas temu i to, co mnie zadziwia to z jednej strony „arogancja władzy” (skąd my to znamy?), a z drugiej jej bezdenna głupota (człowiek myśli, że to już dno, a tam z dołu ktoś ciągle puka…).
    Dla drogi tranzytowej kilkanaście dodatkowych kilometrów nie ma żadnego znaczenia, natomiast poprowadzenie jej przez środek krainy Wielkich Jezior Mazurskich … Lokalna społeczność jej nie chce, ościenne gminy tak – czy nie można wsłuchać się w głos tych, którzy będą tę „atrakcję” mieć u siebie na co dzień? Pisanie o tym, że Mazury i tak są zniszczone wygląda na kiepski żart – czy to znaczy, że wobec tego można je dalej niszczyć? Na świecie raczej szanuje się takie perełki, a my dalej po staremu…

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *