Targi Wiatr i Woda 2013

Targi Wiatr i Woda – relacja

Nowe jachty żaglowe, kosmiczne wręcz jachty motorowe (kto wie, może potrafią też latać), sporo osprzętu, ubrań no i rzeczy dla hobbistów jak np. wędkarze. W dniach 28.02-03.03 odbyły się w Warszawie XXV targi żeglarskie Wiatr i Woda.

Żeglarska brać ze stolicy i okolic miała w poprzedni weekend nielada gratkę i mogła nacieszyć oko naprawdę niezłymi jachtami. Nam z prezentowanych łodzi najbardziej do gustu przypadła mająca premierę we wrześniu Antila 26 cc.

To młodsza siostra jachtu Antla 27, który jest godnie reprezentowany w naszej flotylli jachtów do czarter u. W środku jest naprawdę fajnie zrobiona, ciekawym rozwiązaniem coraz częściej praktykowanym jest przezroczysta płyta, która przykrywa palniki na kuchence. W przeciwieństwie do A 27 liny są poprowadzone po pokładzie, ale to wadą żadną nie jest.

Fajnie wyglądał też jacht motorowy Calipso. To nowa konstrukcja. Wydaje się, że w środku jest naprawdę sporo miejsca, a w kokpicie na zewnątrz też przestrzeni nie brakuje.  Na Mazurach już są firmy, które Calipso mają w ofercie, choć wydaje się, że to ciekawsza propozycja np. na pętlę Żuław, gdzie tym jachtem faktycznie dużo się manewruje. Bo na dużym jeziorze jachtem motorowym to chyba trochę nuda. Ale jak wiadomo punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia, a my siedzimy na jachtach żaglowych…

Co jeszcze? Było sporo ciuchów żeglarskich, ale wydają się one radykalnie drogie, dużo silników (podglądaliśmy też elektryczne z myślą o jeziorze Nidzkim, ale bez czterech akumulatorów na każdym jachcie chyba nie ma co do nich podchodzić), mnóstwo sprzętu dla wędkarzy i kajaki do pływania po rzekach górskich. Tu jedynym mankamentem jest to, że w Polsce takich rzek praktycznie nie ma :).

Wrażenie robiła hala (chyba nr cztery) gdzie stoją jachty, które na Mazury to się pewnie nie zmieszczą nawet, ale na Bałtyk czy inne Morze Śródziemne jak najbardziej się nadadzą. Taaa… jachty motorowe, które mają kilkanaście metrów długości i wymagają głębokiego sięgnięcia go kieszeni. No i co najmniej równie wielkiego ego. Ale w środku bywa naprawdę luksusowo. Jednak życie Romana Abramowicza, który ma chyba największy jachty prywatny na świecie może być ciekawe. Szczególnie jak na swoim jachcie wyląduje swoim helikopterem, a potem pójdzie do swojego basenu.

Ale wróćmy na ziemię, dokładniej do Warszawy. Na targach było też mnóstwo książek o tematyce okołożeglarskiej, od zasad bezpiecznej żeglugi, przez locję, aż po opisy rejsów. Oczywiście też można było wykupić ciekawe rejsy jak np. Karaiby, Kanary, a nawet opłynięcie przylądka Horn. Jednym słowem dla każdego, coś miłego.

Najważniejsze było chyba to, że choć sezon się zaczyna za dwa miesiące, to już można było poczuć fajny żeglarski klimat.

PS

Taki silnik zamontujemy w naszych nowych jachtach 🙂

Zostaw komentarz