Jak powstaje jacht Antila 27

Michał Kozłowski, znakomity szkutnik, który buduje nasze jachty w olbrzyyymim uproszczeniu opowiada o tym jak powstają nasze nowe Antile 27, do czego służy pasta do podłóg oraz o tym kiedy można wypróbować czy lodówka na jachcie już działa.

Od czego zaczyna się budowę łódki?
Jeśli mówimy o Antili 27, to pierwszym momentem jest namalowanie kolorowych pasków w żelkocie na zewnątrz pokładu, nieco nad linią wodną kadłuba. Potem idzie cały żelkot na kadłub, później laminowanie.

To wszystko się odbywa jeszcze gdy skorupa  jest w formie?
Tak, oczywiście. Jako że nie wszyscy zdają sobie sprawę czym jest forma: w uproszczeniu to negatyw łódki z żelkotem, pokryty rozdzielaczem.

Ten rozdzielacz to trochę jak masło w foremce, żeby nie przypiekały się mazurki?
No trochę. Jeszcze 30 lat temu, w trudnych czasach przełomu używano np. pasty do podłóg. Teraz oczywiście są to materiały duże bardziej nowoczesne.

Mazurek na paście do podłóg? To nie brzmi. Mamy skorupę, co dalej?
Równolegle powstaje dół i góra. Mamy pokład do którego się wkleja tzw. podsufitkę, są tam też specjalne wzmocnienia pod okucia.

Ale na tym etapie to jeszcze ciągle przyszła łódka jest w dwóch częściach?
Tak. Dopiero teraz pokład i kadłub są wyjmowane z formy i sklejane razem.

Czym to się skleja?
Są gotowe szpachle. Od wewnątrz się to jeszcze laminuje. W ciągu doby to wszystko wysycha i jest gotowe do transportu.

Taka skorupa Antili przyjeżdża do Ciebie z Radomia. I jak zabieracie się do roboty?
Najpierw wycinamy wszystkie duże otwory: okna, luki, zejściówka, komora kotwiczna, itd. Kolejny etap to montaż okuć. Wtedy jest wygodny dostęp do pokładu od wewnątrz i najłatwiej to robić. To dotyczy wszystkich koszy, drabinek, podwięzi wantowych, itd.

My oczywiście jesteśmy superarmatorami i to wiemy, ale opowiedz z łaski swojej naszym czytelnikom czym są podwięzi wantowe?
Przy maszcie pojawiają się duże siły. Dlatego mamy wanty i sztag. Ale one nie mogę być zamontowane tylko do pokładu, nie wystarczą same okucia w pokładzie, bo by zaraz zostały wyrwane. Ta siła musi przechodzić na cały kadłub, i dlatego wanty muszą być przymocowane do kadłuba. Stąd okucia do których montuje się wanty są połączone z  kadłubem odciągami  (to takie pręty widoczne czasem w mesie).
To nie dotyczy want stabilizujących, bo one pracują tak naprawdę tylko przy stawianiu i kładzeniu masztu.
Na tym etapie budowy jachtu można też wstawić miecz.

Czyli mamy okucia, miecz, i trudne słowo: podwięzi wantowe. Co dalej?
Montujemy luki i okna. I zaczynamy dopasowywać elementy drewniane: grodzie czy futryny. Kolejny krok to montowanie różnych instalacji: wodnej, elektrycznej czy gazowej. Polakierowane elementy drewniane zaczynają być wklejane.

Wtedy też wkładamy jest balast, tak? Balastem ruchomym są niesforni załoganci z brzuchami co najmniej tak dużymi jak nasze. A czym jest balast stały?
Balast czyli śrut stalowy (tak naprawdę najróżniejsze odpady z fabryk) wymieszany z żywicą. To nie lata na boki jak wspominani niesforni załoganci i  ma jeszcze tą zaletę, że przy okazji wzmacnia kadłub. Od pięciu do dziesięciu centymetrów potężnej stalowej płyty. Tak więc oprócz tego, że to balast i ciężar, to jeszcze bardzo wzmacnia dno. Później wkracza piach z żywicą, którym to jest wygładzane, laminowane i mamy praktycznie gotową podłogę. Na tym etapie fragmenty jachtu malujemy topkotem.

Co to jest topkot?
To samo co żelkot. Tylko zawiera więcej parafiny.

Aha. A co to jest żelkot?
To zagęszczona żywica z barwnikiem. Jej się używa od zewnątrz, topkotu od wewnątrz.
Po topkocie wchodzą elementy laminatowe, pokrywy, okna z pleksi, wszystko jest wklejane.
Niektóre fragmenty jachtu wyklejamy od wewnątrz drewnem czy ozdobną sklejką.
Równocześnie są też robione drzwiczki. Wtedy faktycznie instalujemy urządzenia: lodówki ogrzewania, kuchenka. Dopasowujemy materace i jacht wyjeżdża na dwór.

Kiedy sprawdza się czy lodówka dobrze chłodzi piwko i organoleptycznie potwierdza jego temperaturę?
Tu panuje pewna dowolność. Ale można to zrobić na tym etapie.

A co z masztem?
Montujemy go już, gdy jacht jest na zewnątrz. Wtedy też dopasowujemy takielunek stały. Końcowe czyszczenie łódki i jacht gotowy do oddania w czarter idzie na wodę. Oczywiście w porcie Ruciane Nida.

Cały czas nie wiemy kiedy pije się to piwko z armatorami…
Reguły nie ma, są różne szkoły. Ale wszystkie prowadzą do szczęśliwego końca :).

Zarezerwuj Antilę 27 już teraz! Kliknij tu: czarter jachtów.
Jeśli chcesz zarezerwować jakiś inny jacht, to też tam możesz kliknąć :)

 

 

 

Jeden Komentarz do artykułu “Jak powstaje jacht Antila 27

  • Lipiec 29, 2013 at 11:25 am
    Permalink

    Witam!
    Korzystam z okazji, żeby wtrącić swoje trzy grosze w temat budowy jachtów. To miło, że dość przystępnie opisujecie temat, ale wydaje mi się, że amatorów samodzielnej budowy jachtów jest coraz mniej. Kiedyś gdy ich (jachtów) nie było, miało to sens a i to nie koniecznie do końca budowniczowie trzymali się zakupionych (i przecie wyliczonych!) projektów. Realizując swoje marzenia, produkowali niekiedy potworki nie nadające się do niczego. Oczywiście znam wielu, którzy stworzyli piękne i funkcjonalne łajby. Dziś produkcję zostawiłbym stoczniom i wyspecjalizowanym firmom a projektowanie wyszkolonym konstruktorom. (obecnie nikt nie próbuje zbudować sobie samochodu). Ponieważ pojedynczy żeglarz ma bardzo małe szanse na kontakt z konstruktorem, pozwalam sobie zwrócić tą drogą uwagę na SENIORÓW. Otóż takiemu osobnikowi, zaopatrzonemu dodatkowo w „mięśnie piwne”, trudno jest podnieść się z kojki NIE OPUŚCIWSZY WPIERW NÓG NIECO PONIŻEJ LEGOWISKA DO POZYCJI SIEDZĄC. Doświadczam tego za każdym razem gdy przychodzi mi spać w „kabinie dziobowej”. W messie jest dużo lepiej, ale za to wąsko. Może jeszcze doczekam takich kojek? Wystarczy, żeby było gdzie postawić obie stopy.
    Serdecznie Was panowie pozdrawiam i podziwiam! przed 35 laty sam pisałem do Wojewody Suwalskiego o możliwość założenia mariny na Wielkim Szlaku wówczas niemal dziewiczym, ( naprawy sprzętu przeprowadzało się w POM ach np. Jagodne Wielkie )ale otrzymałem odpowiedź negatywną. Może i lepiej bo po latach widzę, że służenie żeglarstwu a samo żeglowanie to dwie różne rzeczy!!
    Ahoj!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *