Rejs z dziećmi – propozycja 5-dniowej wyprawy na żagle

Krótkie przeloty, fajne miejsca postojowe i ciekawe atrakcje na Mazurach. Te trzy rzeczy sprawią, że żeglowanie z dziećmi będzie udane. Oto dobry plan na rejs z dziećmi.

Dzień 1. Ruciane – Nida do portu Pod Dębem

Jachty floty NAUTIGO stacjonują w Porcie u Faryja w miejscowości Ruciane – Nida. Przy przejmowaniu jachtu zwróć uwagę, czy na jachcie na pewno jest odpowiedni kapok dla dzieciaków – dopasowuje się pod kątem wagi. W razie wszelkich wątpliwości, po prostu pogadaj z bosmanem – w końcu rejs z dziećmi musi być bezpieczny.
Pierwszego dnia nie ma co się specjalnie napinać – do jachtu trzeba się przyzwyczaić.

Tak więc po zapoznaniu dzieciaków z elementarnymi zasadami bezpieczeństwa jak np. jedna ręka dla jachtu i zwróceniu im uwagi (kilka razy, a i tak pewnie nie będą słuchać :)), by nie biegały po kei, można wypływać. Pierwsze pokazowe składanie masztu a potem ruszamy mającym nieco ponad 100 metrów kanałem i pod mostem. Wypływamy na jezioro Nidzkie. Stawiamy maszt. Na jachtach typu Twister 800 n czy Antila 24 można to bez problemu zrobić „jednoosobowo”. Jeśli wieje, to nawet żagle. Port docelowy to Port Pod Dębem. Tu jest fajny plac zabaw, miejsce gdzie można pograć w piłkę i niezła restauracja. Idealne miejsce na pierwszy nocleg imprezy „rejs z dziećmi”.


Przystań Pod Dębem, foto: Nautigo

Dzień 2. Pod Dębem – Jezioro Nidzkie

Z rana nie ma co się specjalnie spieszyć. Plac zabaw wciąż jest przecież fajny :). Tego dnia proponujemy niezbyt daleki przelot na biwak, który znajduje się za polem namiotowym „Zielona Binduga”. Jest to ok. 2 km na południowy zachód od Pod Dębem. Zejście jest strome, na górze można rozpalić ognisko. Oczywiście samo pole namiotowe też może być niezłą opcją – w zależności od liczby i rodzaju gości. W tym miejscu nawet w czasie wakacyjnych rejsów, może się zdarzyć tak, że nie będzie innych żeglarzy a jachty waszej ekipy będą jedyne. Z atrakcji pod kątem dzieci, tu oprócz ogniska, polecamy budowę szałasu. Pamiętajcie, że na większości jeziora Nidzkiego jest zakaz poruszania się na silniku, tak więc przy niepewnej pogodzie – jeśli chodzi o wiatr – z małymi dzieciakami nie warto się zapędzać zbyt daleko na południe.


Dzieci na bindudze, Foto:Nautigo

Dzień 3. Jezioro Nidzkie – Jezioro Bełdany

Pod kątem żeglowania będzie to chyba najdłuższy dzień. Najpierw trzeba wrócić z powrotem do Rucianego, położyć maszt i na silniku przepłynąć do śluzy. Samo śluzowanie to dla dzieciaków frajda. Po śluzowaniu i postawieniu masztu płyniemy w górę jeziora Bełdany – po jego wschodniej stronie są bardzo przyjemne biwaki. Płytka woda pozwoli dzieciakom na zabawę. Jeśli staniecie odpowiednio daleko na północ, to warto się przejść do Popielna i pooglądać koniki polskie. Jest tam też Muzeum Przyrodnicze, ale ono akurat ekspozycją nie oszołamia. Za to swego rodzaju atrakcją może być przepłynięcie się promem.


Kąpiel i cumowanie na dziko, Foto: Nautigo

Dzień 4. Bełdany – Port Wierzba.

Mikołajki choć tłoczne, to dla dzieciaków mogą być atrakcyjne. Trampoliny, wata cukrowa czy gofry zawsze są mile widziane. No w końcu to rejs z dziećmi! Dlatego z Bełdan robimy krótki skok do Mikołajek, skąd po dwóch – trzech godzinach i pizzy na obiad, można się z czystym sumieniem ewakuować. Kierunek południe i nocleg w zależności od potrzeb. Można stanąć w Wierzbie, która jest przyjemnym portem i zorganizować właśnie wycieczkę do Popielna (jeśli nie zrobiło się jej wcześniej). Można też ruszyć dalej i znów stanąć na dziko na Bełdanach. Pamiętajcie, że generalnie nie ma sensu się szczególnie napinać. Jak jest fajna pogodna i dobra atmosfera na łajbie, to można popłynąć nieco dłużej. Jak od początki dzieciaki jęczą, to przedłużanie pobytu na wodzie nie ma większego sensu i lepiej szybko ruszyć na postój.

Dzień 5. Bełdany – Ruciane Nida

Wszystko co dobre musi się niestety kiedyś skończyć, tak więc i Wasz rejs. Ostatniego dnia czeka Was powrót na południe, znów śluzowanie i dotarcie do Rucianego. Tutaj kiedy jeden rodzic pakuje rzeczy z jachtu, drugi może np. wziąć dzieciaki i ruszyć do Parku Linowego, który znajduje się tuż obok wjazdu do portu. Warto by zakończenie rejsu fajnie się dzieciakom kojarzyło, tak więc kolejna opcja gofra nie jest zła.
W końcu nie każdy się od razu żeglarzem urodził, a im więcej argumentów „za” dla dzieciaków, tym mniej problemów dla rodziców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *