ARC 2018 – Regaty przez Atlantyk, na których każdy jest mile widziany

Blisko 1600 żeglarzy na ponad 260 jachtach. W tym sześć jednostek z Polski.  Właśnie wystartowały jedne z ciekawszych regat na świecie. Co najfajniejsze, każdy może wziąć w nich udział!

Ruciane-Nida, Polska, 24 listopada 2018. Jest szaro. Jest buro. Sezon żeglarski na Mazurach już dawno za nami. Nie muszę nawet zerkać za okno, by być tego pewnym. Szybki rzut oka na prognozę pogody w Atenach, Barcelonie i Splicie mówi mi, że Morze Śródziemne też już nie nadaje się do rekreacyjnego żeglowania.  Okazuje się jednak, że są tacy, którzy nie zostają obojętni wobec zimowych i jesiennych chłodów. Tradycyjnie, żeglarze z Europy uciekają przed tym co właśnie widzimy za oknem, na Karaiby. Tydzień temu, w Las Palmas de Gran Canaria dane mi było obserwować ten coroczny exodus.  



Regaty ARC 2018 fot. WCC/James Mitchell

Wspaniałe łodzie, żeglarze szlifujący swoje jachty oraz liczne imprezy i szkolenia. To właśnie regaty ARC – niesamowite, bo dostępne prawie dla każdego. Rejs, podczas którego, żeglarze wspólnie przekraczają Atlantyk. Mieszanka współzawodnictwa i bezpiecznego, wspólnego żeglowania.

W ARC 2018 startuje blisko 1600 żeglarzy na 260 jachtach! Jest też 6 jednostek pod polską banderą. Gościłem na jednej z nich –  jachcie Sancta Anna, dowodzonym przez kpt. Andrzeja Pietruchę. Andrzej i jego załoga nie kryją ekscytacji. Zdradzają, mi tajniki swojej wyprawy.

Regaty ARC 2018 Las Palmas de Gran Canaria – Start  fot. WCCJames Mitchell

Startujecie w regatach ARC – Z Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich przez Cabo Verde do Blue Lagoon Marina w  St. Vincent i Grenadynach na Karaibach. Skąd pomysł?

Akurat te regaty to po prostu sposób na przepłynięcie Atlantyku. Obecnie Sancta Anna, czyli nasz jacht odbywa rejs, którego trasa biegnie dookoła świata. Płyniemy etapami po tydzień – dwa, ale Atlantyk musimy jakoś przeskoczyć. Rejs w tych regatach zapewnia nam dodatkowe bezpieczeństwo, bo płyniemy wspólnie z innymi załogami, w grupie.

Trasa Regat ARC i ARC+

A czy do tych regat jakoś specjalnie przygotowujecie jacht? Na przykład odciążacie go, żeby był lżejszy i przez to szybszy?

Wręcz przeciwnie – dociążamy go! Musimy zabrać masę sprzętu oraz aprowizację na całe 4 tygodnie rejsu. Nasz jacht jest jednak jednostką czarterową, musi spełniać wszystkie kryteria bezpieczeństwa, na przykład posiadać kartę bezpieczeństwa. Nie ma to nic wspólnego z ostrym regatowym pływaniem. Sancta Anna została zaprojektowana jako wygodny jacht turystyczny i nie przeskoczymy tego.

Pływanie w regatach ARC różni się czymś od „zwyczajnego” przepłynięcia Atlantyku?

To jednak są wyścigi. Na bieżąco monitorujemy warunki pogodowe i na nie reagujemy, tak by trasę pokonać jak najszybciej. Nikt przecież nie chce być ostatni. Nie mniej jednak te akurat regaty nie mają charakteru ostrej rywalizacji. Płyną nawet załogi z dziećmi i zwierzakami. Owszem, jest wąskie grono uczestników, które za pierwszoplanowy cel stawia sobie zwycięstwo. Ale akurat te regaty mają taki „rodzinny charakter”. Wyścigi są dżentelmeńskie – np. raportujemy ile czasu przepłynęliśmy na silniku. Ważne jest to, że wszyscy płyniemy razem. Oczywiście odległości są nieraz znaczne, ale w razie jakiś nadzwyczajnych sytuacji można uzyskać pomoc od jachtu, który płynie niedaleko.

Regaty ARC 2018 fot. WCC/Clare Pangelly

Znacie inne załogi, zaprzyjaźniliście się?

Już parę tygodni przed startem organizatorzy zapewniają całą masę imprez towarzyszących. Są spotkania integracyjne jak np. degustacja wina, są też pokazy i szkolenia. Choć przyznam szczerze, że szkolenia zawsze odbiegają od rzeczywistości. Parę dni temu przechodziliśmy trening ratowniczy – podjęcie załogi przez helikopter oraz obycie z tratwą ratunkową. Na pewno podczas sztormu miałoby to inny przebieg. Ale  takie zajęcia z całą pewnością nie zaszkodzą.

A czy do tego dżentelmeńskiego wyścigu przygotowujecie się jakoś specjalnie?

Jeśli chodzi o załogę, to ważne jest przygotowanie psychiczne. Integrujemy się, staramy się zrelaksować. Takie regaty to przecież tydzień do Cabo Verde, a potem trzy tygodnie na Karaiby. Poza tym na jachcie jest mnóstwo roboty. W zasadzie nieustanna praca. Przed przelotem robimy dokładny przegląd jednostki, wymieniamy oleje i inne elementy podlegające zużyciu, przeglądamy instalacje i tak dalej. Taki przegląd generalny.

Czy ze strony ARC są jakieś specjalne wymagania?

W zasadzie nie ma. Jedynie każdy jacht musi być wyposażony w dodatkowy tracker. Na stronie regat można śledzić aktualną pozycję każdego jachtu. Poza tym organizatorzy dokonują przeglądu jachtu i w ten sposób dopuszczają go do startu.

A poza tym możecie liczyć z ich strony na jakąś pomoc?

Pomoc de facto ogranicza się od bieżącego informowania nas o pozycjach innych jachtów oraz innych istotnych sprawach, jak komunikaty meteorologiczne. W przypadku awarii trzeba radzić sobie samemu, ewentualnie z pomocną innych załóg. Dlatego też mamy mnóstwo zapasowych elementów i sprzętu. To się przydaje. Raz w okolicach Zielonego Przylądka mieliśmy poważną awarię steru. Właśnie dzięki zapasowym częściom udało się go naprawić. Chodził lepiej niż oryginalny!

Przeciętny Jan Kowalski może wziąć udział w regatach takich jak ARC? Jak to wygląda w waszej załodze?

Nasza załoga składa się z 4 osób – mnie, Mikołaja, Michała i Krzyśka. Po drodze, na Wyspach Zielonego Przylądka dosiądzie się do nas jeszcze jeden członek załogi. Akurat na ARC 2018 na jachcie wszyscy mają doświadczenie morskie, nie mniej jednak przeciętny „Kowalski” jak najbardziej może wziąć udział w takich regatach jak ARC. Nie ma żadnych ograniczeń jeśli chodzi o kwalifikacje załogi. W zasadzie wszystko zależy od człowieka i tego jak potrafi być twardy na oceanie. Przykładowo choroba morska dotyczy większość osób, ale po paru dniach zazwyczaj ustępuje i tylko od załoganta zależy jak przejdzie ten paskudny czas. Jeśli ktoś, kto myśli o przelocie przez Atlantyk chciałby mieć pewność, że wszystko będzie ok, niech spróbuje popływać nawet parę dni po Bałtyku. To w zupełności wystarczy!

Jeśli natomiast spojrzymy na załogę jako całość, to na jachcie musi być część załogantów, z doświadczeniem. Pełnią oni funkcje oficerów podczas rejsu. Trudno przecież wyobrazić sobie przepłynięcie oceanu tyko z początkującymi żeglarzami morskimi.


Regaty ARC 2018 Gala Flagowa fot. NAUTIGO/Marcin Pawłowski

Jak to będzie wyglądać u was na jachcie? Jak będziecie mieli zorganizowany dzień?

Ze względu na liczbę członków załogi nasze wachty będą jednoosobowe, po 4 godziny i jedna łamana. Pierwszy oficer wyznacza kurs, który jest utrzymywany i spokojnie płyniemy.

Co jest najprzyjemniejsze w przepłynięciu Atlantyku?

Ryby i dziewczyny! Na jachcie mamy dobry sprzęt i podczas rejsu trollujemy przynęty i zdarza się złapać całkiem niezłe sztuki. Mnóstwo tuńczyków, małe rekiny, wyciągaliśmy na jacht nawet dwumetrowe mieczniki raz kilogramowego kalmara.

Rekin jest smaczny?

Nie bardzo. Zdecydowanie lepsze są mieczniki. Po wyciągnięciu takiej dwumetrowej sztuki mieliśmy górę mięsa – przygotowywaliśmy je na wszystkie sposoby.

Wspomniałeś o dziewczynach…

(śmiech) Tak, owszem, chyba najładniejsze dziewczyny są na wyspach Fogo i Brava. Są po prostu niesamowicie piękne!

———————–
Na jachcie Sancta Anna podczas ARC 2018 płynie załoga:

Andrzej – kapitan, zaczynał przygodę z żalami dość późno, bo dopiero po studiach. W latach ’70 kupił Beza 4 i postawił go na zalewie Szałe w Kaliszu. Nie umiał wtedy zupełnie żeglować, ale wiedział, że bardzo chce. Tego dnia, w którym zwodował jacht poznał przypadkowego przechodnia, który zaproponował mu parogodzinny rejs. Podczas tego rejsu nauczył się żeglować, bo jak twierdzi jeśli się czegoś mocno chce i ma motywację, to nie ma przed człowiekiem ograniczeń. Potem opływał Mazury, Bałtyk, aż w końcu w kwiecie wieku zaczął żeglować po całym świecie.

Mikołaj – Właśnie skończył studia, na WAT. Miał bardzo intensywny czas, studiując dziennie pracował jako web developer w korporacji. Rzucił to w cholerę i po zrobieniu magisterki udał się w podróż dookoła świata. Właśnie mija 45 dzień jego podróży.

Krzysiek – Informatyk. Na Sancta Anna jest pierwszym oficerem. Po jedenastu latach w korporacji robi sobie przerwę. Trudno powiedzieć na jak długo.

Michał – właściciel parku liniowego w Dębkach, instruktor narciarstwa.  W lato siedzi nad Bałtykiem i zagrzewa ludzi do pokonywania kolejnych wyzwań na wysokościach – w parku linowym. W zimę jest instruktorem narciarstwa. Teraz w Polsce jest martwy sezon więc płynie przez Atlantyk.

Regaty ARC 2018 Załoga Sancta Anna z autorem wpisu w koszulce MAZURY :) fot. NAUTIGO/Marcin Pawłowski

Jacht Sancta Anna – jacht czarterowy, ale inny niż klasyczne jednostki dostępne w czarterze. Zwykle prowadzony przez Kapitana Andrzeja Pietruchę. Rejsy mają charakter przyjacielski, turystyczny. Uczestniczą w nich raczej „znajomi znajomych” niż przypadkowi żeglarze. Nie są nastawione na ostre żeglowanie, ale na zwiedzanie świata i odkrywanie nowych miejsc. Również tych trochę dalej od portu.

Regaty ARC 2018 Jacht Sancta Anna Gala Flagowa fot. NAUTIGO/Marcin Pawłowski

Promocja SUPER First Minute.
RABAT 20% od cen w cenniku 2020 !

Szczegóły »

Zobacz galerię zdjęć regat ARC 2018

Foto:  NAUTIGO/Marcin Pawłowski, WCC/Clare Pangelly, WCCJames Mitchell

Jeden Komentarz do artykułu “ARC 2018 – Regaty przez Atlantyk, na których każdy jest mile widziany

  • Grudzień 1, 2018 at 7:50 pm
    Permalink

    A hoj Przygodo!
    Fantastyczny sposób na oderwanie się od codziennych spraw i od lądu jak najdalej!Za rufą zostają lądowe problemy-któż ich nie ma,a przed dziobem czekają marzenia.Coś na ten temat wiem,coś nie coś przeżyłem pod żaglami.Życzę powodzenia,stopy wody pod kilem i zawsze pomyślnych wiatrów!Tak trzymać!
    Roman

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *