Żeglarze w Giżycku znów staną w korkach

Mimo wcześniejszych zapowiedzi, przebudowywany Kanał Niegociński (tzw. stary kanał w Giżycku) także w tym sezonie żeglarskim pozostanie zamknięty. Planowany teraz termin otwarcia to 15 października. Na szczęście na śluzie Guzianka w Rucianej – Nidzie ruch odbywa się bezproblemowo

Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. Rozpoczęta jesienią 2016 r. przebudowa Kanału Niegocińskiego miała się zakończyć jeszcze przed wakacjami 2018 r. Niestety, w trakcie pogłębiania i umacniania brzegów kanału doszło do sytuacji w Polsce dosyć częstej. Wykonawca trafił na obiekty, których albo nie ma w dokumentacji w ogóle, albo są błędnie opisane. Przy dwóch mostach: drogowym i kolejowym są bliżej niezbadane elementy betonowe. Tak naprawdę nikt nie wie czy można je usunąć bez naruszania całej konstrukcji.

Kanał Niegociński remont z problemami

Ale to nie jedyna trudność. – Problemy, które utrudniają prowadzenie pracy na Kanale Niegocińskim rozpoczęły się w ubiegłym roku i dotyczą kolizji z instalacjami położonymi pod dnem. W planach i dokumentacji technicznej nie powinno być takich problemów a wynikły one w trakcie realizacji prac budowlanych. Chodzi o kolizje z budowlami lub ich elementami i instalacjami krzyżującymi się z trasą kanału. Należy stwierdzić, że żadna linia czy instalacja położona pod dnem kanału, nie odpowiada warunkom technicznym, jakie wydawane były przy ich wykonywaniu – czytamy w oficjalnym komunikacie na stronie Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, które od początku roku zarządza w Polsce wodami publicznymi. – Różnice występują zarówno w lokalizacji instalacji/linii w terenie, jak również – co gorsza – w posadowieniu przewodów na określonej rzędnej. Problem ten dotyczy w szczególności przewodów energetycznych SN 15 kV będących własnością PGE Dystrybucja S.A. oddział Białystok oraz kolektorów ciśnieniowych będących własnością Gminnego Zakładu Komunalnego Sp. z o.o.
Teraz sprawą zajmują się urzędnicy nadzoru budowlanego. To oznacza opóźnienie. Obecnie podawany termin otwarcia to 15 października. Mimo petycji żeglarzy, w tym sezonie nie będzie można korzystać z Kanału Niegocińskiego. Do tego czasu podwójnie trzeba będzie doceniać inne kanały, jak choćby ten na zdjęciu :).

Most obrotowy w Giżycku. Godziny otwarcia

Tak więc w tym roku znowu można się spodziewać tego, że przeloty żeglarskie przez Giżycko zajmą nieco więcej czasu niż zwykle. O ile przed sezonem raczej nie powinno to być specjalnie uciążliwe (poza długim weekendem wokół Bożego Ciała), to już w lipcu i sierpniu na przy moście obrotowym można się spodziewać korków.
Od połowy czerwca do końca sierpnia most będzie otwierany dla ruchu wodnego w następujących godzinach. 8.05 – 8.25, 10.35 – 11.25, 12.05 – 12.55, 13.35 – 14.25, 16.05 – 17.25, 18.35 – 18.55, 20.35 – 21.15. Telefon komórkowy do obsługi mostu to 726 888 878.

Remont śluzy Guzianka

O ile czarterując jachty z miejscowości Ruciane – Nida niekoniecznie trzeba płynąć do Giżycka, to warto pamiętać, że Wody Polskie pozyskały również środki unijne na remont śluzy Guzianka, która została zbudowana w 1879 r. Na szczęście w tym wypadku najpierw zostanie zbudowana dodatkowa śluza obok tej istniejącej, tak więc nie będzie momentu gdy szlak będzie całkowicie zamknięty. A po zakończeniu remontu funkcjonować będą dwie śluzy, tak więc przepustowość znacznie się zwiększy. Tak czy inaczej, jak na razie wykonawca nie wbił nawet łopaty, więc żadnych zmiany w tym sezonie i najprawdopodobniej w przyszłym nie ma co na Guziance oczekiwać. Dla przypomnienia: śluza codziennie zaczyna pracę o godz. 08 rano, w czerwcu działa do godz. 20, w lipcu i sierpniu do g. 21, we wrześniu do g. 19, a w październiku do g. 16. Telefon to 87 423 10 03 .

Podwyżki na Mazurach to pic na wodę

Awantura o podwyżki opłat wodnych w portach na Mazurach nie ma podstaw w faktach. Choć nowe rozporządzenie weszło w życie w grudniu, to dotychczas faktury otrzymało zaledwie 13 przedsiębiorców, a średnia wartość opłaty na rok to tysiąc złotych. To się nie powinno przełożyć na podwyżki dla żeglarzy.

O tym, że w tym roku wakacje na Mazurach będą droższe czy wręcz o możliwości usuwania pomostów przez zdesperowanych właścicieli portów można było przeczytać w najważniejszych portalach informacyjnych. Tymczasem jak na razie nie ma podstaw do takich wniosków. Szczególnie, że jak na razie nie ma podstaw do wnioskowania o wzroście cen. – Nie ma powodów do paniki – uspokaja Eugeniusz Faryj, właściciel Portu u Faryja w miejscowości Ruciane – Nida. Podobnie jest w innych okolicznych portach. – My nie dostaliśmy jeszcze żadnej umowy i cierpliwie czekamy – wyjaśnia Arkadiusz Tumiński z portu Pod Dębem nad Jeziorem Nidzkim. Podobnie jest w wielu innych miejscach. – Nasi klienci dzwonią do nas zaniepokojeni, ale dotychczas nic się nie zmieniło – uspokaja bosman Michał Matla z firmy czarterowej Mazurskie Jachty NAUTIGO.

Podwyżki na Mazurach? Na razie ledwie 13 umów

Podwyżki mają rzekomo być związane z tym, że właściciele portów będą musieli płacić więcej podatków, a co za tym idzie ciężar tych opłat przeniosą na żeglarzy. Jak na razie jednak nic takiego nie ma miejsca i wątpliwe by wydarzyło się w przyszłości. Dotychczas nowe umowy zawarli nieliczni przedsiębiorcy. – Umowa z każdym użytkownikiem wody jest negocjowana indywidualnie. Dotychczas nowe umowy podpisało 13 przedsiębiorców, a średnia wartość rocznej faktury to ok. tysiąc złotych – wyjaśnia Sergiusz Kieruzel, rzecznik prasowy Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. To właśnie ten podmiot od pierwszego stycznia jest gospodarzem wszystkich państwowych wód w Polsce (przejął m.in. zadania dawnych Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej czy jednostek wydających pozwolenia wodno – prawne w starostwach powiatowych). – Zgodnie z nowym rozporządzeniem większość stawek nie zmieniła się lub nawet zmniejszyła. Jednak znaczącą różnicą jest ograniczenie zwolnień z opłat. Wymagała tego od nas Unia Europejska – dodaje rzecznik.

Nowe prawo na Mazurach

W starym rozporządzeniu Rady Ministrów z 18 stycznia 2006 r. w sprawie wysokości opłat rocznych za oddanie w użytkowanie gruntów pokrytych wodami można przeczytać, że „opłata roczna za użytkowanie jednego metra kwadratowego gruntu niezbędnego do prowadzenia działalności związanej z transportem wodnym śródlądowym przeznaczonym pod porty, przystanie, zimowiska, awanporty i miejsca postojowe statków opłata wynosi 20 gr”.
Jednak to się zmieniło. W obecnie obowiązującym rozporządzeniu RM z 28 grudnia 2017 r. stawki zostały podniesione. Ta wspominana wyżej wzrosła z 20 do 30 groszy za metr kwadratowy gruntu pod wodą. Pojawił się też nowy podpunkt wymieniający opłaty związane z rekreacją. I tak „jednostkowa stawka opłaty rocznej za użytkowanie 1 m kw. gruntu niezbędnego do prowadzenia przedsięwzięć związanych z uprawianiem na wodach śródlądowych rekreacji, turystyki, sportów wodnych oraz amatorskiego połowu ryb, przeznaczonego pod:
a) porty, przystanie, zimowiska, nabrzeża, pomosty i wyciągi dla statków, wykorzystywane do przewozów pasażerskich – wynosi 0,89 zł,
b) inne obiekty (stałe lub pływające przycumowane do brzegu) wykorzystywane do prowadzenia usług gastronomicznych lub hotelarskich oraz akweny związane z tymi obiektami – wynosi 5,00 zł,
c) nabrzeża, pomosty inne niż określone w lit. a oraz akweny związane z tymi obiektami – wynosi 5,00 zł,
d) kąpieliska i stałe tory wodne służące do uprawiania sportów wodnych – wynosi 0,01 zł;”

Żeglarze mogą spać spokojnie

Ale przedstawiciel Wód Polskich uspokaja. – Przedsiębiorcy płacić będą tylko za wykorzystany teren: port, pomost 0,89 zł za m2 za cały rok. Za działalność usługową 8,90 a za kąpielisko i tor wodny 1 grosz za m2 za cały rok. Zmiana tych regulacji nie wpłynie w dużym stopniu na koszty przedsiębiorców. Np. roczny koszt przystani o powierzchni 200 m2 wyniesie 178 zł. Oczywiście obawiać mogą się ci, którzy deklarowali inny rodzaj działalności czy mniejszą powierzchnię, z której korzystali, bo teraz to dokładnie sprawdzamy i nowe kwoty będą powiązane z faktyczną działalnością przedsiębiorcy – tłumaczy Sergiusz Kieruzel. – To się odbywa zgodnie z zasadą „kto czerpie zyski z wykorzystania własności wszystkich obywateli, czyli w tym przypadku wód, ten musi za to ponosić opłaty”.

Właśnie trwa kontrola urzędników z centrali Wód Polskich, która ma zająć się sprawą nowo przygotowywanych umów. Urzędnicy z wydziału kontroli i audytu Wód Polskich sprawdzają nowo przygotowywane umowy. Z drugiej strony regionalni urzędnicy Wód Polskich przygotowując umowy będą sprawdzali czy stan deklarowany zgadza się ze stanem faktycznym.

Wydaje się jednak, że żeglarze mogą spać (nawet w portach) spokojnie, a ceny za cumowanie na Mazurach nie staną się nagle kosmiczne, tylko pozostaną mazurskie.

Targi Wiatr i Woda 2018. Relacja.

W tym roku na Targach Wiatr i Woda atrakcji było co niemiara. Ale chyba bardziej właściwa nazwa to „Adrenalina i Woda”. Wiatru i żeglarstwa jako takiego było tym razem na wystawie w Warszawie stosunkowo niewiele. Co nie zmienia faktu, że było na co popatrzeć.

Na stołeczną imprezę, wciąż chyba największą w Polsce, wysłannik ekipy Mazurskich Jachtów NAUTIGO jak zwykle ruszył z animuszem. W końcu choć na jeziorach lód jeszcze trzyma w najlepsze, wreszcie można poczuć bliskość nadchodzących, wczesnowiosennych rejsów. Publiczność nie zawiodła i przybyła dosyć licznie (nawet w powietrzu było czuć wiosnę, no a w niedzielę zamknięte były supermarkety). Zaskakiwać może to, że na Targach Wiatr i Woda stosunkowo mało było… jachtów żaglowych.

Jachty żaglowe
Oczywiście tradycyjnie już wystawiała się radomska stocznia Antila Yachts ze swoim nowym jachtem Antila 24.4 Jacht Antila 24.4 czarter na Mazurach(w tym roku tą jednostką można już u nas pływać) czy największą siostrą w rodzinie, jachtem Antila 33. Można było obejrzeć również Maxusa i olbrzymią Cobrę 38. Ale co jest potwierdzeniem pewnej – widocznej już od jakiegoś czasu tendencji – w ogólnym rozrachunku jachtów motorowych było znacznie więcej. Nawet Delphia Yachts, największy producent jachtów w Polsce, wystawiła dwie jednostki motorowe (houseboat Nautika MC i robiona bardziej z myślą o wędkarzach Nano) i dwie żaglowe (regatowa Delphia 24 oraz budowana chyba głównie z myślą o żegludze przybrzeżnej Delphia 31). Jachty motorowe czarter na MazurachDo optymistki się nie władowaliśmy – masa jednak ma znaczenie :). Tak czy inaczej było co podziwiać, a wejście do wypasionych motorówek zawsze jest ciekawym doznaniem.Jouseboaty na Mazurach

Kapoki nawet dla psów
Naszą uwagę zwróciły bardzo fajnie wyglądające white river hornets, czyli motoróweczki z aluminium do śmigania po rzekach. Ciekawostką były także niewielkie deski surfingowe, które miały wbudowane silniki spalinowe. Wyglądały trochę jakby przeniesione z filmów z Jamesem Bondem. 007 by się takiej nie powstydził!
Było również sporo rzeczy związanych z ratownictwem, dużo różnej maści środków bezpieczeństwa. To na wypadek jakby nasz agent musiał ratować jakąś wybrankę płci pięknej. Co ciekawe, widzieliśmy nawet kapoki… dla psów. kapoki dla psówNiby nic dziwnego, a na naszych jachtach często podróżują czworonogi, to jednak pewne rzeczy nie przestają zaskakiwać. Tutaj jednak trudno znaleźć zastosowanie dla agenta z licencją na zabijanie 🙂 . Za to interesującym wynalazkiem wydała się bojka do asekuracji. Złożona jest wielkości pięści, ale po uruchomieniu automatycznie się pompuje. Na Targach Wiatr i Woda było też mnóstwo wszelkiego rodzaju gaśnic – takich, które nie tylko pozwolą zdusić ogień, ale również nie uszkodzą laminatu jachtu.

Jaccuzi na jachcie?!
Nie zabrakło też stoisk związanych z nurkowaniem czy producentów kajaków, również tych pneumatycznych. Choć jeszcze kilka lat temu praktycznie całą halę mieli dla siebie wędkarze, to w tym roku po raz kolejny tego typu stoisk nie było. Ale oczywiście nie ominęliśmy naszych ulubionych stoisk, nazwijmy je umownie „nie na miejscu”. I tu zdziwienie. W tej kategorii w naszej subiektywnej punktacji w tym roku nie wygrały fotele do masażu. Zwycięzcą zostali producenci jaccuzi. Nie do końca wiemy czy wystawiali się tutaj z myślą o montowaniu wanien na jachtach czy tak bardziej przy okazji, ale w każdym razie bąbelki szły w górę nie na żarty.

Być może był to tylko wyjątek, być może subiektywne wrażenie, ale powtórzymy, jachtów żaglowych jakby mniej na tych tegorocznej imprezie Targi Wiatr i Woda. Pytanie otwarte czy jest to związane z rozwojem innych imprez w Polsce czy taki się po prostu rozwija teraz wodniactwo. Jak myślisz?

Targi Wiatr i Woda czyli subiektywna relacja z targów żeglarskich

Nowe jachty żaglowe (np. Tes 246 Versus), kabinowe jachty motorowe, kajaki, skutery wodne i cała masa osprzętu – w niedzielę zakończyły się kolejne warszawskie Targi Wiatr i Woda.

Tes 246 Versus – to jacht, który na 29. Targach Sportów Wodnych i Rekreacji spodobał nam się najbardziej. Choć oczywiście nie da się w żaden sposób ocenić jego właściwości nautycznych (to będzie możliwe dopiero na wodzie), to bardzo fajnie wygląda jego sylwetka, m.in. charakterystyczna, dosyć ostra linia okien – trudno tu już nawet pisać o bulajach. Samo wejście pod pokład jest zbudowane jakby pod skosem patrząc z kokpitu, co też estetycznie świetnie wygląda. TEs 246 Versus to młodszy brat legendarnej konstrukcji Tes 32 Dreamer. Trudno ocenić czy na pewno będzie to funkcjonalne, ponieważ wszystkie liny są wyprowadzone po jednej stronie.  Nie ma więc trzech piesków po lewej i trzech po prawej burcie, a wszystkie są zgrupowane po lewej. W środku stosunkowo niewielkiej łajby trudno wymyślić coś rewolucyjnego. Patrząc również na mającą swój polski debiut w Warszawie Antilę 24.4 można się pokusić o stwierdzenie, że wśród projektantów obecnie panuje moda na ostre kąty, czyli okna i luki bez zbędnych zaokrągleń. Ot, taki urok nowoczesności. Tak czy inaczej, oba nowe jachty Tes 246 Versus i Jacht żaglowy Antila 24.4 to najmłodszy z rodziny jachtów Antila.Antila 24.4 wyglądają nieźle. A o tym jak się sprawdzą na Mazurach przekonamy się już w tym sezonie.

Houseboat na Mazurach

Wśród jachtów motorowych jak zwykle była silna reprezentacja z oleckiego Delphia Yachts m.in. z jachtem Nautika 1150 Voyage. Kabinowe jachty motorowe na Mazurach cieszą się coraz większą popularnością.Z kolei Balt – Yacht prezentował swój houseboat SunCamper 30, jest to całkiem ciekawa konstrukcja w kategorii kabinowy jacht motorowy. Choć może z zewnątrz nie porywa, to w środku jest naprawdę sporo przestrzeni i zobaczyć można dosyć funkcjonalne rozwiązania. Houseboat zapewne będzie zyskiwał popularność również na Mazurach.

Czarter jachtów na Mazurach

Jeśli mowa o nowych trendach, to interesujące było to, że na tegorocznej imprezie Targi Wiatr i Woda wystawiało się stosunkowo mało firm oferujących czarter jachtów na Mazurach. Oczywiście nie znaczy to, że na Mazurach nie ma skąd brać jachtów. Firm jest mnóstwo i niektóre z nich tak jak np. Mazurskie Jachty Nautigo są nawet fajne :). Najwyraźniej coraz mniej ludzi czarter jachtów na Mazurach rezerwuje podczas targów. Wydaje się, że w tej materii Internet potęgą jest i basta. Za to stosunkowo wiele ofert było w temacie czarter jachtów na Morzu Śródziemnym. Ale co nas najbardziej ucieszyło, to fakt że coraz bardziej popularny jest czarter jachtów na Bałtyku. Górki Zachodnie czy Kołobrzeg jako porty dla żeglarzy z Polski mają coraz więcej amatorów. W każdym bądź razie wszystkie drogi prowadzą na wodę :).

Targi Wiatr i Woda

Oczywiście Targi Wiatr i Woda w Warszawie to także możliwość wystawianie najróżniejszego rodzaju osprzętu. Sporo było różnej maści kapoków i kamizelek ratowniczych, knag, kabestanów i podobnego sprzętu. Z nietypowych atrakcji spodobały nam się gumowe kajaki – w bliżej nieokreślonej przyszłości planujemy spływ Odrą, a takie gumowe cacko wydaje się być prostsze w transporcie. Nie zabrakło także ciekawych prelekcji m.in. ludzi, którzy samotnie opłynęli świat.

Tak jak rok temu, nasze głębokie uznanie wzbudziła różnorodność wystawców, których można spotkać na tego typu imprezie. O ile zrozumiałe dla nas wszelkie inicjatywy wokół wody, to prowadzimy także ranking targowych osobliwości. Pomijamy takie szczegóły jak prezentacja Ferrari – to po prostu nuda. W tym roku w rankingu osobliwości wygrał węgiel do grilla, który nie dymi :). Drugie miejsce, widziane również w ubiegłym roku, fotele do masażu. Być może kiedyś na którymś z naszych jachtów coś takiego zainstalujemy :). Podium zamykają nietypowe wyciskacze do soków czy może lepiej sokowirówki. Bez takiego sprzętu w rejs ani rusz.
Z niecierpliwością już czekamy na przyszły rok – na jubileuszowej 30. edycji Targów Wiatr i Woda, także ranking osobliwości będzie specjalny :).

Podsumowując. Choć na pewno targom Wiatr i woda brakuje jej dużo do  Boot Dusseldorf, to dobrze, że mamy w Warszawie taką żeglarską imprezę. nie duża, ale dziarska. Dla porównania rzuć okiem na naszą relację z Targów Boot Dusseldorf.

 

no images were found

Boot Dusseldorf 2016 – największe targi żeglarskie w Europie

Największe. Przynajmniej tak się o nich mówi. Byliśmy, sprawdziliśmy – są wystarczająco duże, by zakręciło się w głowie. Zawroty powoduje zarówno liczba jak i wielkość jednostek, jak też szerokość oferty czarterów. Były i polskie akcenty: interesujące jachty czy też ku naszemu pewnemu zdziwieniu biuro promocji turystycznej Wielkopolski.

Bavaria, Jeanneau – pomarzyć można

Do Dusseldorfu przyjeżdża się między innymi połazić po naprawdę dużych jednostkach. Robią wrażenie – zarówno wielkością jak i ceną. Pierwsze kroki skierowaliśmy więc do Jeanneau.

Jeanneau 64
Jeanneau 64

Największa wystawiana na targach jednostka mierzyła 64 stopy, czyli bagatela jakieś 20 metrów. Koszt to zaledwie 1 063 860 Euro. Przez ciekawość policzyliśmy ile musi pracować na tę łajbę przeciętny Polak (średnie wynagrodzenie wg GUS to ok 3080zł netto). Otóż przeciętny Polak, żeby kupić Jeanneau 64 musi pracować 126 lat, dokładnie 126 lat i 7 miesięcy :). Jedyny problem w tym, że żeglować to będą chyba jego wnuki.

Jeanneau 64 grill w kokpicie
Jeanneau 64 grill w kokpicie

Nie zmienia to faktu, że jednostka jest imponująca. Zerknij tylko na zdjęcia. Nie będę rozczulał się nad wielkością kabin, ich przestronnością czy nawet silnikiem. Powiem szczerze, na mnie największe wrażenie zrobił grill elektryczny wbudowany w kokpicie. Niby nic dziwnego, ale my w  Mazurskich Jachtach raczej nie zgadzamy się na grillowanie na łajbie. Może to po prostu kwestia tego, że Antila 27 ma trochę mniej przestrzeni w kokpicie.

Mniejsze jednostki, np Bavarii czy innych stoczni też biły się o żeglarza wszelakimi wygodami: prysznice, szerokie zejściówki, platformy kąpielowe itd.  Co ciekawe, nominacje kategorii Family Cruiser zdobył polski Maxus 26. Trochę się smutno prezentował na targach, taki samotny, mały :|, ale go doceniono. Cieszymy się.  Mimo że Ahoj to nasza konkurencja, którą przy okazji pozdrawiamy.

 

 

 

Polskie Akcenty na targach Boot: Delphia, Maxus, Viko, Pętla Wielkopolska

Jak wiadomo 90 proc. polskiej produkcji jachtów idzie na eksport i mamy jeden z silniejszych klastrów stoczniowych w Europie. Mimo to polska specjalność to jachty raczej małe. I dobrze, małe jest piękne. Odwiedziliśmy stoisko Delphia Yachts. Przecież Phila 900 jest w naszej flocie, a jest to względna nowość, więc chcieliśmy zobaczyć wersję „full wypas”.

maxus 26
maxus 26

Niestety, nie doszukaliśmy się jej na targach. Delphia wystąpiła z czterema jednostkami pod swoją marką, z czego tylko jednym jachtem żaglowym. Ciekawą propozycją od Delphi jest Maxi. Jest to szwedzka marka, przejęta przez Polaków. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Maxi była bliska upadkowi i stocznia w Olecku zdecydowała o jej uratowaniu. Ta marka ma ciekawy styl, bardzo klasyczny w sensie linii wykończenia wnętrza. Jak wspomniałem, na targach było obecne z dość dużym stoiskiem Biuro Promocji Turystyki Wielkopolski. Wbrew pozorom, dla lubiących barki to może być ciekawa propozycja. Oczywiście zaraz po Mazurach :). Na szlaku sporo nowoczesnych marin, które wyglądają na przyjemne i zadbane.

 

 

 

 

 

Czarter Chorwacja, Grecja, Hiszpania, Baleary, Kanary – płyń gdzie chcesz

I tak to płynnym (jak na żeglarzy przystało) ruchem przechodzimy do kolejnej hali targowej. A w niej praktycznie cały świat stoi otworem. Z nietypowych rzeczy zwróciła moją uwagę oferta holenderska. Holandia, głównie kojarzona z barkami ma okazuje się dość bogatą (i niedrogą) ofertę jachtów żaglowych. W sumie interesująca propozycja, bo żeglowanie po wodach zamkniętych można łączyć z morzem.
Niezmiennie świetną opcją są  Wyspy Kanaryjskie. Z trzech powodów. Po pierwsze bardzo dobra jest cena. Jednostki są około 30 proc. tańsze niż np. na Balearach. Po drugie, można tam z Polski w miarę tanio dolecieć. A  po trzecie, o czym jeszcze będziemy pisać, Kanary są bardzo przyjazne żeglarzom. Fakt, że żeglarstwo tam ma inny charakter, raczej więcej jest w tym plażowania i relaksu niż ostrej walki z żywiołem. Ale kto powiedział, że całe życie to walka? Leniuchowanie i imprezowanie też ma czasem swój urok. Szczególnie w pełnym słońcu :).

Chorwacja – królowa czarteru na ciepłych wodach

Nie trzeba nikogo przekonywać, że z naszej, polskiej perspektywy Chorwacja to bardzo fajny kierunek. Mnogość, wysp, wysepek, łatwy i tani dojazd, wręcz gwarantowana pogoda w sezonie. W zasadzie trudno znaleźć jakieś minusy. Stąd też mnogość naszych rodaków wybiera wybrzeże Chorwatów na wywczas.

Mazurskie Jachty na Chorwacji

Tak! Tu dochodzimy do punktu najważniejszego :). Podpisaliśmy z kilkoma firmami czarterującymi jachty na Chorwacji umowy o współpracy. Tak więc mówiąc krótko będzie można za naszym pośrednictwem sięgać po jednostki na wodach ciepłych (chociaż kto powiedział, że Mazury nie są ciepłe – w lecie są: ). My specjalnie dla Ciebie będziemy pilnować super promocji i ofert u naszych partnerów. Ale o tym jeszcze od nas usłyszysz. Koniecznie zapisz się na nasz newsletter, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś.

Poniżej jeszcze krótka fotorelacja z targów.

W Rucianem grasują gigantyczne szczupaki!

Myliłby się ten kto myśli, że skoro ciemno robi się o godz. 16, liście nie dość że już opadły, to nawet zostały zgrabione i spalone, a tawerny portowe zamknięte są na cztery spusty (pewnie żeby jakiś zbłąkany i złakniony żeglarz nie próbował się jednak dostać do środka), to na Mazurach nic się nie dzieje.

jesień na MazurachSzczupak - fontanna, u faryja

 

W Rucianem – Nida, w Porcie u Faryja, czyli w miejscu gdzie zimują Twistery z floty Mazurskich Jachtów grasuje olbrzymi szczupak! Nie, nie ma jeszcze sensacyjnych doniesień, że np. pożarł krowę, która chciała się napić z jeziora. Ale ten szczupak wyskoczył z głębin, stanął na ogonie w środku parkingu i od wiosny będzie z niego sikać woda. Tak, na parkingu portu właśnie powstała fontanna i małe oczko wodne. Dzięki temu, parkowanie powinno być łatwiejsze i zapewne zmieści się tam więcej samochodów, przez co czarter naszych jachtów będzie jeszcze prostszy i bardziej komfortowy.

Warto także wspomnieć o tym, że szalejąca ostatnio wichura nie wyrządziła nam żadnych szkód. Choć kilka potężnych konarów drzew z hukiem i trzaskiem spadło na ziemię, to oko Neptuna było czujne, i żadne złe licho naszych jachtów nie dotknęło.

No i dobra, dobra – uchylimy rąbka tajemnicy: w sezonie 2012 naszą flotę zasilą dwa nowiutkie jachty typu: Antila 24 i Antila 27!

Twistery odlatują (dosłownie) na łoże zimowe

Dzięki za wspaniały sezon. Mamy nadzieję, że wszyscy bawili się świetnie.

Twistery 800 zdały egzamin, swojego pokładu użyczyły wielu załogom, z których zdecydowana większość odgrażała się, że wróci w sezonie 2012

Tymczasem wyciągnęliśmy z jachciki z wody i właśnie szkutnicy przygotowują je do kolejnego sezonu, w którym to sezonie Twistery dostaną dwie siostry: jachty typu Antila 24 i Antila 27.



Pętla Mazurska czyli powiększają Mazury!

Wkrótce rozpoczną się prace nad koncepcją budowy pętli, mającej być alternatywnym szlakiem z południa na północ Wielkich Jezior Mazurskich.

Jak każdy wie, dMapa pętli mazurskiejziś aby dotrzeć ze Śniardw na Niegocin, płyniemy przez Mikołajskie, Tałty i dalej przez kanały, Tałtowisko, jeziora Jagodne i Boczne. Jachty o niewielkim zanurzeniu (omega, orion) mogą się zapuścić na alternatywną trasę przez jeziora Tyrkło, Buwełno i Wojnowo połączone wąskimi i płytkimi strugami. Ale uwaga – Nie jest to łatwy szlak. O użyciu silnika nie ma mowy, łódkę trzeba pchać.

Po minięciu jeziora Tyrkło, we wsi Cierzpięty, trzeba się dogadać z właścicielem sklepu, który ciągnikiem z przyczepą przewozi mniejsze jachty w kierunku jeziora Buwełno. Piękno i dzikość tego ukrytego przed światem akwenu z nawiązką zrekompensują poniesiony trud. Później przeprawiamy się przez Głaźną Strugę. Większe jachty nie zmieszczą się pod mostkami, które są przerzucone nad rzeczką. Głaźna Struga prowadzi nas do jeziora Buwełno. Ostatni odcinek, na którym możemy postawić żagle, to mające prawie pięć kilometrów długości jezioro Wojnowo.

– Mój ojciec i stryj pływali tym szlakiem i mówili, że trasa jest bajeczna – opowiada Rafał Ciechanowicz, szef Lokalnej Organizacji Turystycznej w Giżycku. – Idea budowy Pętli Mazurskiej jest piękna, ale jak zwykle problemem są pieniądze.

Od dwóch lat podpisy pod apelem nawołującym do budowy tej drogi wodnej zbiera Artur Tomkiewicz z Mazurskiej Szkoły Żeglarstwa Natangia, jeden z pomysłodawców utworzenia Fundacji Pętla Mazurska. – Aby ten niezwykły szlak otworzyć dla większych jachtów, a survival zamienić w żeglowanie, konieczna jest budowa drogi wodnej z prawdziwego zdarzenia – mówi Tomkiewicz

W kwietniu ubiegłego roku Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie zgłosił do współfinansowanego z funduszy europejskich programu Warmia i Mazury 2007- 2013 projekt pod nazwą „Droga wodna jezioro Śniardwy, jezioro Niegocin, przez Tyrkło, Buwełno, Wojnowo”. Eksperci RZGW rozpatrzyli trzy warianty mogące ułatwić przeprawę na najtrudniejszym odcinku drogi, czyli między jeziorami Tyrkło i Buwełno.

Brano pod uwagę organizację transportu kołowego jachtów, budowę kanału żeglownego albo tunelu. – Po wnikliwej analizie uznaliśmy, że transport kołowy jachtów będzie rozwiązaniem najkorzystniejszym nie tylko z uwagi na koszty, ale także na ingerencję w środowisko naturalne – wyjaśnia Dariusz Bogacz rzecznik RZGW. – Nasza propozycja umożliwia wykorzystanie istniejącej drogi gruntowej do przemieszczania jachtów pomiędzy jeziorami.

Koszt inwestycji wynosiłby około 20 mln zł. Budowa kanału żeglownego jest o wiele droższa, a realizacja takiej inwestycji wiąże się ze znaczącą ingerencją w środowisko naturalne. Trzeba by wyciąć około 11 ha lasu i przekopać wzgórze o wysokości ponad 20 metrów – dodaje Dariusz Bogacz.

W sierpniu ubiegłego roku Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego poinformował RZGW, że projekt nie dostanie dofinansowania. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że marszałek województwa miał zarezerwowane pieniądze na drogi wodne, a nie na transport kołowy.

Walka o Pętlę Mazurską nadal jednak się toczy. W połowie marca powołano radę koordynacyjną projektu „Koncepcja rewitalizacji drogi wodnej miedzy Wielkimi Jeziorami Mazurskimi a Kanałem Augustowskim”.

Kiedy pierwsi żeglarze na większych jachtach mogliby popłynąć przez Buwełno? – Optymiści mówią o roku 2018. Koszt inwestycji będzie duży, od 100 do 120 mln złotych – mówi Stanisław Wąsiakowski, wójt gminy Miłki na której terenie leżą oba jeziora.

A Ty? Myślisz, że to ma sens? Popłynąłbyś tam? I w końcu która opcja jest najbardziej prawdopodobna: kanał, przewózka czy tunel?