MOPR – ratownik: na Mazurach więcej wypadków na wodzie. I będzie gorzej

O tym dlaczego wypadków będzie coraz więcej, że patent sternika motorowodnego można zrobić już w cztery godziny i o dziwnej przygodzie pewnego kajakarza opowiada Jarosław Sroka, dyrektor biura Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (MOPR) w Giżycku

Promocja SUPER First Minute.
RABAT 10% od cen w cenniku 2020 !

Na wszystkie jachty na min tydzień, ale tylko do 15 marca!

Szczegóły »

Tego lata na Mazurach było znacznie więcej ludzi niż zazwyczaj. Czy to się przełożyło na większą liczbę interwencji Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego?
Zdecydowanie. Mieliśmy znacznie więcej akcji technicznych – np. holowania jednostek, którym popsuły się silniki, sterociągi czy śruby. Tego typu interwencji mieliśmy ok. 150, plus minus dwa razy więcej niż zwyczaj.MOPR w akcji

Wypadek skutera i motorówki

Ale dochodziło też do poważniejszych wypadków.
Ludzie nie wyjechali za granicę, zostali w kraju i wiele osób przyjechało na Mazury. Obserwowaliśmy, że ci z zasobnymi portfelami, których stać na posiadanie czy wynajęcie skutera, często nie zachowywali zasad bezpieczeństwa. Mieliśmy wiele poważniejszych zdarzeń – np. przy Przeczce skuter z dużą prędkością zderzył się z motorówką. Choć nikt nie zginął, to cztery osoby zostały poważnie ranne – trzy z nich zabrały śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

A jeśli chodzi o żeglarzy?
Tutaj nie było dużej zmiany – to zazwyczaj interwencje niezwiązane bezpośrednio z żeglowaniem: skaleczenia, użądlenia, zasłabnięcia czy omdlenia. Choć zdarzyło się też, że interweniowaliśmy u osoby, która została uderzona bomem w głowę.
Niestety, z roku na rok obserwujemy, że ludzie – będę dosadny – są coraz głupsi i bardziej roszczeniowi. To wynika z tego, że nie uczy się obowiązków, a tylko praw. Większość ludzi od nas żąda pomocy. Mieliśmy taki przypadek, że podjęliśmy człowieka z jeziora Jagodnego, przewieźliśmy go do Giżycka, gdzie został opatrzony i on potem żądał od nas, byśmy go odwieźli z powrotem i zadziałali jak taksówka. Takich roszczeniowców, ludzi którym wydaje się, że im się należy, jest na jeziorach coraz więcej. A przecież gdybyśmy go odwieźli, to w tym czasie nie moglibyśmy pomóc tym, którzy tej pomocy faktycznie potrzebują.MOPR 2

2021 – Prognoza MOPR: więcej wypadków na wodzie

Jakie są prognozy MOPR na przyszły rok?
Jeśli kolejne lata będą obfitowały na Mazurach w taką liczbę ludzi, to wypadków będzie coraz więcej. Ludzie są coraz mniej roztropni. Nasze apele o zachowanie bezpieczeństwa, są jak rzucanie grochem o ścianę. To jest jak coroczne apele policji przez Świętem Zmarłych by zdjąć nogę z gazu i nie jeździć na podwójnym gazem, które kończą się kolejnymi rekordami zatrzymanych.
Podobną sytuację obserwujemy w sezonie na Mazurach. Na jeziorach jest i będzie coraz więcej skuterów, motorówek i houseboot ów. Teraz każdy ma silnik, łodzie są coraz lepsze i szybsze. Niestety, za tym nie idą coraz większe umiejętności. Patent sternika motorowodnego można zrobić na kursie, który trwa cztery godziny. Przecież to są przepisy, locja, no i oczywiście manewrowanie. Nie da się tego nauczyć w tak krótkim czasie. Dlatego prognozuję, że wypadków będzie jeszcze więcej.

By poprawić bezpieczeństwo, na Mazurach pojawiły się tzw. platformy bezpieczeństwa, które jednak wywołały sporo kontrowersji. Dlaczego zostały usunięte?
To nie jest pytanie do MOPR. My tu byliśmy tylko partnerem, a nie głównym organizatorem. Po szczegóły proszę się zwrócić do organizatora. Z naszego punktu widzenia projekt był dobry. Na platformach były kamery – widzieliśmy co się dzieje. Były też stacje pogodowe, dzięki czemu na bieżąco wszystko monitorowaliśmy. Założenie było świetne – ale to nie do końca działało jak powinno, projekt pogrzebała m.in. biurokracja – np. nie do końca było jasne jak te obiekty pływające zarejestrować.

Cud: jak wpadał do wody, był trzeźwy. Gdy przyjechał MOPR – pijany

Jeśli już jesteśmy przy absurdach – to jakie interwencje były w tym roku najbardziej nietypowe? Nas urzekła historia o tym jak do małej łódeczki weszło czterech duuużych facetów i ona była tak obciążona, ze przy niewielkiej fali poszła na dno.
Takich kwiatków mieliśmy więcej. Np. popłynęliśmy do wywróconego na jeziorze kajaka i nasz ratownik zauważył, że mężczyzna, który wpadł jest nietrzeźwy. Ten jednak stwierdził, że jak wpadał to był jeszcze trzeźwy. Najwyraźniej musiał spożywać alkohol w wodzie. Innym razem wezwała nas załoga jachtu, który prosił o holowanie do brzegu. Po przypłynięciu na miejsce interwencji okazało się, że jacht… stoi przy brzegu, ale załoga tego nie zauważyła.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *