Śniardwy tam i z powrotem, czyli mazurski rejs jesienny NAUTIGO

Tym razem przepłynęliśmy Śniardwy wzdłuż i wszerz i dotarliśmy aż na koniec jeziora Tyrkło. Było trochę zimno, ale za to momentami naprawdę świetnie wiało. No i prawie nie było ludzi

Jesienny rejs NAUTIGO rozpoczęliśmy w czwartek 15 października tuż po południu. Z Rucianego ruszyliśmy na północ. Śluzowaliśmy się starą śluzą (Guzianka I), ponieważ o tej porze roku nowa (Guzianka II) jest już zamknięta. Ba, to był ostatni weekend, gdy normalnie funkcjonuje Guzianka przez cały tydzień. Od teraz już tylko poniedziałek – piątek.

Pierwszego dnia dopłynęliśmy do portu Wierzba, który mimo późnej pory wciąż działa – można podładować akumulatory, czynne są sanitariaty. Zamknięty za to jest ten bar tuż przy porcie. W samym ośrodku PAN, w restauracji można nawet coś zjeść – choć wybór tego wieczora ograniczył się do schabowego z ziemniakami. Po kilku godzinach na zewnątrz w temperaturze ośmiu – dziesięciu stopni (momentami płynęliśmy w krótkich spodenkach :)) specjalnie nie marudziliśmy.

Śniardwy jesienią

W piątek wiało doskonale, tak więc ruszyliśmy na Śniardwy. W stronę Okartowa można było płynąć bajdewindem. Ekipa się podzieliła – jeden jacht ruszył po oznaczonym bojami farwaterze (najpierw w stronę wysp, potem odbicie w lewo na Okartowo), dwa inne korzystając z nawigacji w telefonie ruszyły od razu w stronę Okartowa. I nawet tam dotarły :).

Po dotarciu do Okartowa położyliśmy maszty, przejście pod mostem (czujność wskazana bo to już koniec szlaku żeglownego) i eksploracja jeziora Tyrkło. Ten akwen, choć niewielki jest naprawdę urokliwy. Dopłynęliśmy do końca. Powrót okazał się doświadczeniem doskonałym. Z Okartowa na Przeczkę baksztagiem i to przy dosyć silnym wietrze. Zajęło to jakieś półtorej godziny. Choć było dosyć zimno (cały dzień na wodzie robi swoje) to płynęło się rewelacyjnie.

Laguna 30 – najszybszy jacht na Mazurach?

Żeglowaliśmy trzema jachtami. Były to jachty Laguna 30, Antila 24.4 i Antila 33. Ta ostatnia mimo że największa, okazała się najwolniejsza. Antila 24.4 i Laguna 30 przy słabym wietrze zachowują się porównywalnie, ale już gdy mocniej przywieje to Laguna 30 pokazuje, że należy do najszybszych jachtów na Mazurach. Do Wierzby wpływaliśmy już po zapadnięciu zmroku.

Trzeciego dnia ruszyliśmy z powrotem na południe. Wiatr mieliśmy od rufy, tak więc choć nie był zbyt silny, to po niecałych trzech godzinkach byliśmy na Guziance. Śluzowanie, jezioro Guzianka, po prawej zostawiamy Port u Faryja i ruszamy dalej. Postawiliśmy żagle, ale wiatr siadał coraz bardziej. Nie pchaliśmy się więc daleko i stanęliśmy w porcie Pod Dębem. Jak zwykle, cumowanie w tym miejscu to przyjemność. Warto pamiętać, że o tej porze roku restauracja czynna jest do godziny 18. Hitem wieczoru okazała się zupa rybna, którą sami sobie upichciliśmy. Co prawda na kupionym w markecie łososiu, a nie na złowionym w Nidzkim sandaczu czy okoniu, ale była re – we – la –cyj – na. Pomidory, fasolka szparagowa, trochę cebuli no i dużo łososia. Palce lizać.

W niedzielę dużego pływania nie robiliśmy – po prostu z wiatrem zjechaliśmy do Portu u Faryja. Choć momentami było zimno na zewnątrz, to na szczęście wiało. I prawie nie padało. Za to minimalna liczba innych jachtów rekompensuje te niedogodności. Naprawdę warto Mazury zwiedzać w październiku.

Mazury jesienią. Jak przygotować się do rejsu?

Warto płynąć jachtem z ogrzewaniem. I trzeba pamiętać o tym, że ogrzewanie by działać oprócz ropy potrzebuje prądu. I szybko go zużywa. Tak więc co drugą noc, jeśli nie każdą, warto spędzić w miejscu gdzie można się podłączyć do prądu. Kluczem jest też oczywiście dobre ubranie. Termobielizna, dobry sztormiak, dobre spodnie sztormiakowe, albo po prostu ciuchy, których się używa na narty. Oczywiście czapki, szaliki – kominy, rękawiczki. Warto też zabrać ze sobą termos – jak mocno wieje i łajba jest w przechyle, trudno robić herbatę podczas żeglugi. A zrobiona z rana do termosu zadziała doskonale – zimno jakoś trzeba zwalczać. Oczywiście nie może zabraknąć planszówek – w końcu jesienią robi się ciemno szybciej, a nie każdy ma ochotę żeglować po ciemku. My tym razem wybraliśmy okręty starożytnej Grecji i świetną grę Cyklady. Spróbujcie – naprawdę warto. Mazury jesienią to inny świat.

17 komentarze/y do artykułu “Śniardwy tam i z powrotem, czyli mazurski rejs jesienny NAUTIGO

  • 2 listopada, 2020 at 9:26 pm
    Permalink

    Super,

    Dziękuję za relacje i cieszę, że sa jeszcze prawdziwi żeglarze wśród armatorów.

    Aż się łezka zakręciła.

    pozdrawiam

    Reply
  • 3 listopada, 2020 at 6:51 am
    Permalink

    Ja też zakończyłem sezon na Zegrzu. Pozdrawiam wszystkich żeglarzy.

    Reply
    • 4 listopada, 2020 at 10:21 am
      Permalink

      Pozdrawiam Kilka lat temu kończyliśmy z Tomaszem G. sezon żeglarski też pod koniec października z przymrozkami i oblodzonym pokładzie na j.Nidzkim i j.Bełdany cumując już o zmroku u Faryja. Pamiętamy do dzisiaj. kpt.Jack

      Reply
  • 3 listopada, 2020 at 7:02 am
    Permalink

    Dziękujemy za fajną relację, pewnie sam nigdy nie odważę się na październikowy rejs po Mazurach ale miło powspominać miejsca które nie raz odwiedzaliśmy w dłuższe i cieplejsze dni. Pozdrowienia dla dzielnych załóg !

    Reply
  • 3 listopada, 2020 at 7:52 am
    Permalink

    Fajny artykuł.
    Z takich relacji zawsze się można czegoś ciekawego dowiedzieć i nauczyć.
    Ciekawe, czy Laguna 30 jest szybsza od Phili 880? Wiem, że Phila jest starszą konstrukcją, ale zawsze mam na niej frajdę, właśnie ze względu na prędkość.
    Z żeglarskim pozdrowieniem,
    Andrzej

    Reply
  • 3 listopada, 2020 at 1:54 pm
    Permalink

    Fakt / Laguna jest szybka 👍

    Reply
  • 3 listopada, 2020 at 8:02 pm
    Permalink

    Nie żebym się czepiał, ale z Rucianego wypłynęliście raczej na północ! Poza tym szczegółem bardzo fajny opis jesiennego rejsu!

    Reply
    • 3 listopada, 2020 at 8:52 pm
      Permalink

      Racja, w ferworze pisania błąd się wkradł się :). Już poprawione.

      Reply
  • 4 listopada, 2020 at 7:01 am
    Permalink

    Świetny rejs. Ciekawy opis. Szkoda że smażony sandacz u Pani Ewy w Okartowie już w tym sezonie niedostępny…
    Uwielbiam jesienne żeglowanie, w ciszy i przy odgłosach fauny i pełnej gamie kolorów drzew. I oczywiście wietrznej pogodzie.
    Pozdrawiam serdecznie

    Reply
  • 4 listopada, 2020 at 7:18 am
    Permalink

    A hoj!PRZYGODO!
    Dzięki za jesienne wspomnienia z mazurskich jezior.To jak w bajce żeglować w ciszy i spokoju,to też ma swoją urokliwą stronę.Brawo i serdecznie pozdrawiam całą załogę NAUTIGO!
    Roman

    Reply
  • 4 listopada, 2020 at 10:41 am
    Permalink

    Dzięki. Relacja fajna. Ja co prawda zeglowałem z pierwszym tygodniu września ja Solinie. Giżycko, Dobskie, Mamry, Wegorzewo, Sztynort, Niegocin , Ryn i powrót do Giżycka. Też było fantastycznie. Pozdrawiam

    Reply
  • 4 listopada, 2020 at 4:04 pm
    Permalink

    Bardzo fajna relacja i jeszcze fajniejsze zdjęcia! Tak miło się czyta o znajomych miejscach. Przypominają się różne przygody także te z odległych lat a także bardzo śmieszne! Np. płynęliśmy z nową załogą z kanałów jeszcze na silniku, na Tałty do Mikołajek, wiatr był bardzo umiarkowany przeto nowa załoga miała samodzielnie podnieść maszt na Antili 24 i żeglować w stronę Mikołajek, tj. od kanałów w lewo, wszyscy o tym wiedzieli. Siedzieliśmy z wachtowym na rufie i obserwowaliśmy manewry, szczególnie żagle. Gdy jacht leżał już na kursie ze zdumieniem stwierdziłem, że na prawym brzegu jest jakieś wejście do jakiegoś kanału! Również opływany wachtowy mówi: niemożliwe, żeby w tak krótkim czasie coś takiego powstało! Patrzymy dokładnie no wejście jak byk! Za chwilę okazało się, że płyniemy do Rynu! Podczas manewrów obróciło nas a my gapiliśmy się w niebo (na żagle) natomiast sternik sterował tak, żeby ułatwić ich podnoszenie. W koło było akurat całkiem pusto. Mówię Wam żeby przeżyć autentyczne zaskoczenie, nie trzeba dużo a wesołości ( na szczęście) wiele!
    Pozdrawiam.

    Reply
  • 4 listopada, 2020 at 10:56 pm
    Permalink

    A mnie jest szkoda lata … Aby do wiosny pozdrawiam Wszystkich

    Reply
  • 5 listopada, 2020 at 9:18 am
    Permalink

    A fawater to przypadkiemnie farwater? I bejdewind to raczej bajdewind

    Reply
    • 5 listopada, 2020 at 10:58 am
      Permalink

      Poprawione.

      Reply
  • 5 listopada, 2020 at 9:58 pm
    Permalink

    Świetny wypad. Brakuje mi tylko zdjęć Waszych „mordek”. :)

    Reply
  • 9 listopada, 2020 at 10:03 am
    Permalink

    Super relacja, miło powspominać czytając wasz artykuł, pozdrawiam.
    PS. Jaką nawigację na telefon polecacie?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *