Jachtem z Mazur do Warszawy – cz. 2

Szlak Narwi to zupełnie inna bajka niż Pisa. Rzeka jest dużo szersza i znacznie mniej kręta. Dzięki temu można nieco podkręcić silnik i płynąć szybciej. Niby powinno być łatwiej, ale nic z tego. Poziom wody, tak samo jak na Pisie, był jesienią 2014 r. wyjątkowo niski więc musieliśmy bardzo starannie trzymać się wyznaczonego szlaku wodnego. Całe szczęście, że ów szlak posiada dokładne oznakowanie. Początkowo są to tyczki, zaś bliżej Zalewu Zegrzyńskiergo standardowe bojki. Jedne i drugie albo w kolorze zielonym albo czerwonym. Często po drodze mijaliśmy różnego rodzaju starorzecza i rozwidlenia więc nadal musieliśmy bardzo czujnie sterować, żeby zwyczajnie nie zabłądzić. Non stop potrzebny był też ktoś „na oku” wypatrując mielizn i innych przeszkód.Zakręt 180 na Pisie
Niestety, głębokość wody kilkakrotnie zmuszała nas do opuszczenia pokładu łajby celem jej odciążenia i przeciągnięcia przez najbardziej płytkie odcinki. Muszę przyznać. że widok rzeki szerokiej na kilkaset metrów i głębokiej na ok. 20-30 cm nieco mnie zadziwił. Pogoda cały czas dopisywała i rekompensowała nam wszystkie rejsowe niewygody. Nasze oczy cieszyły urokliwe mazowieckie krajobrazy.
Na Narwi już łatwiej o paliwo i inne zaopatrzenie. Po drodze mija się kilka mniejszych lub większych miejscowości. Można nawet pozwiedzać. Największe miasto na trasie to Ostrołęka. Jej początki sięgają XIV w. Nazwa z kolei ściśle związana jest z topograficznymi właściwościami terenu („ostre” łąki nad rzeką, które wiosną zalewa woda). Warto zwrócić też uwagę na staropolski Pułtusk, gdzie np. kilkakrotnie bywał Napoleon Bonaparte. Trochę szkoda, że oba miasta są niejako odwrócone od rzeki i nie wykorzystują jej walorów.
W zasadzie dopiero za Pułtuskiem mogliśmy ruszyć pełną parą: z opuszczonym mieczem i kataryną na maksa. Na ostatnim odcinku można nawet pokusić się o rejs na żaglach. Rzeka zaczyna przypominać małe jezioro, które stopniowo się powiększa i przekształca w Zalew Zegrzyński, czyli cel naszej podróży.Zagadka_z której strony opłynąć tę wyspę. W oddali tyczka z oznakowaniem szlaku
Obecnie jachty żaglowe są na Pisie i Narwi rzadkością. Więcej łódek można zaobserwować dopiero na Zalewie. Czasem szlak jest używany do przerzutu łódek bez konieczności wożenia ich po drogach samochodem. Nasz rejs odbywał się w łatwiejszą stronę czyli z prądem.  Musieliśmy się spieszyć ze względu na ograniczenia urlopowe załogi.
Oczywiście, żeby w pełni docenić piękno obu rzek, trzeba przeznaczyć na taki rejs 6-7 dni. Wówczas jest czas na leniwe tempo (nawet bez silnika), odpoczynek, kąpiel, wędkowanie, wieczorne ognisko i ewentualne zwiedzanie okolicy. Jeśli chcielibyście obrać wariant trudniejszy (pod prąd), trzeba zarezerwować sobie minimum 6 dni. Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale znam ludzi, którzy obie rzeki pokonywali jachtem bez silnika i to w obie strony, także pod prąd! A przecież łącznie to jest prawie 200 km.
Polecam szlak Pisy i Narwi tym z Was, którzy są już znudzeni żeglugą po jeziorach mazurskich. Do Pisza łatwo dopłynąć np. z Mikołajek przez jeziora Śniardwy i Seksty, a następnie kanałem w stronę śluzy Karwik. Po śluzowaniu wychodzi się na jezioro Roś, na którym zaczyna się już Pisa.
Rzeki też są fajne!

Michał W.

Pierwsza część opisu podróży jachtem z Mazur do Warszawy.

czarter jachtów promocja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *